Historia dwóch żołnierzy - ojca i syna, których połączył dopiero Bóg i kościół Ducha Świętego

Napisane przez  Marcin Maślanka Opublikowano w: Historia Parafii

Od kilkunastu lat w Kościele p.w. Ducha Św. tuż przy kaplicy bocznej wisi tablica upamiętniająca XIV Wileński Batalion Strzelców "Żbik"; oddział Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie walczący na froncie włoskim, w tym pod Monte Cassino. Od roku 2011 wisi również tablica upamiętniająca 5 Wileńską Brygadę Armii Krajowej, na której imiennie wymieniony jest ppor. Zdzisław Badocha "Żelazny". Nie tak dawno dowiedziałem się, że w tymi dwoma oddziałami związana jest bardzo poruszająca i tragiczna historia pewnej rodziny. Rodziny Badochów. I zastanawiam się czy nie jest czasem działaniem Bożej Opatrzności, że te dwie tablicy zawisły obok siebie w jednej świątyni...

 

Opowieść o losach rodziny Badochów można rozpocząć w 1925 roku. Wtedy przychodzi na świat Zdzisław Badocha, rok później rodzi się jego siostra Basia. Jest to wielka radość dla młodego małżeństwa Wandy i Romana Badochów. Pochodzą z Dąbrowy Górniczej, ale służba wojskowa Romana Badochy w Korpusie Ochrony Pogranicza rzuca ich wkrótce na Kresy Wschodnie. Zdzisław i Basia dorastają w rodzinnej atmosferze pełnej miłości i patriotycznego wychowania. Wybuch wojny zastaje ich w Nowych Święcianach na Wileńszczyźnie. Roman Badocha jako podoficer bierze udział w walkach o Grodno, ostatecznie los sprawia, zostaje internowany na Litwie. Dla rodziny zaczyna się trudna rozłąka. Mimo iż utrzymują ze sobą kontakt listowny, jest im bardzo trudno; Roman Badocha zostaje wywieziony w głąb Rosji, a Wanda i jej dzieci są prześladowane przez Litwinów i Sowietów. Dorastający Zdzisław Badocha, który zdobył staranne wychowanie patriotyczne, angażuje się w działalność konspiracyjną, wstępuje w szeregi Armii Krajowej. Ojcu rodziny udaje się przeżyć trudy sowieckiej niewoli i trafia do armii gen. Władysława Andersa, Przydzielony do XIV Wileńskiego Batalionu Strzelców "Żbik", przechodzi z nim cały szlak bojowy. Zostaje kapitanem. Z rodziną utrzymuje sporadyczny kontakt listowny przez Czerwony Krzyż. W 1943 rodzinę Badochów dotyka pierwsza tragedia; pod kołami pociągu w wypadku ginie siostra Zdzisława Basia. Zdzisław zostaje z matką, Wiadomość o śmierci córki trafia do Romana Badochy, sprawiając mu duży ból i złość na los i rozłąkę. Wkrótce matkę musi pożegnać również Zdzisław, który w wyniku dekonspiracji musi iść do partyzantki. Pożegnanie dla matki i syna bło bardzo trudne. Żadne z nich się jednak nie spodziewało, że widzą się po raz ostatni. Zdzisław trafia do 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", szybko staje się jednym z najlepszych partyzantów tego oddziału. Wkroczenie Sowietów w 1944 roku powoduje, że Zdzisław wraz z dowódcą i oddziałem przenosi się na Podlasie i Pomorze by tam kontynuować walkę, tym razem przeciwko nowemu, sowieckiemu okupantowi. W 1945 awansuje do stopnia podporucznika. Przeprowadza wiele spektakularnych akcji przeciwko aparatowi bezpieczeństwa i strukturom władzy komunistycznej, w tym w Koszalinie i na Pomorzu Środkowym. Cały czas również próbuje nawiązać kontakt ze swoim ojcem i matką. Nie jest to łatwe. Po wojennej zawierusze, będąc dalej w konspiracji musi często zmieniać miejsce pobytu, walczy w partyzantce, co utrudnia kontakty z rodziną. Usilne poszukiwania syna rozpoczyna również ojciec Zdzisława, Roman Badocha, nie wrócił do Polski po zakończeniu działań wojennych, ale pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii, chciałby ściągnąć tam żonę i syna. Nie może jednak odnaleźć syna.

 

Zdzisław Badocha ginie w walce, w czerwcu 1946 roku, w obławie zorganizowanej przez Urząd Bezpieczeństwa. Zostaje pochowany potajemnie w nieznanym miejscu. O śmierci nic nie wie jego rodzina i poszukujący ojciec. Roman Badocha od jesieni 1946 prowadzi intensywne poszukiwania syna. Tak pisał w 1947 na jeden z kontaktów konspiracyjnych: "Szanowny Panie - Proszę mi wybaczyć, że zmuszony jestem zwrócić się do Pana z następującą prośbą. Może mój list zaniepokoi Pana, ale proszę być spokojnym, bo to już ostateczność zmusza mnie do tego, która mi może przyniesie szczęście i wreszcie otrzymam jakieś wiadomości o tym chłopcu. Otóż z ostatniego listu jaki miałem w roku 1946 w marcu od Zdzicha, pisał mi że będzie mieszkał i pracował w mieście w którym Pan zamieszkuje. Od tej pory nie mam żadnej wiadomości i naprawdę jestem zaniepokojony brakiem tej wiadomości. Biedna matka jego stale martwi się o niego, bo mija już trzy lata kiedy rozstała się z nim i dziś kiedy nie ma żadnej wiadomości o nim męczy się biedna, bo przecież już w tej wojnie straciła córkę dorosłą. Kochany Panie. Proszę bardzo Pana, aby Pan był tak uprzejmy i napisał do mnie o ile Pan ma jakiekolwiek wiadomości o nim to jest kiedy Pan widział go ostatnio, gdzie mieszka względnie gdzie wyjechał, a może został gdzieś wywieziony do Niemiec. Żeby Pan miał najmniejszą wiadomość o nim, proszę Pana bardzo o podanie mi jej, żebym wiedział gdzie go szukać. Będę Panu niezmiernie wdzięczny i kiedy będę mógł zrewanżować się Panu - zrewanżuję się najwyższą ceną. Z góry serdecznie Panu dziękuję i oczekuję rychłej odpowiedzi." (List Romana Badochy wysłany do Bolesława Wieliczki w Lublinie - ze zbiorów Macieja Tylca)

 

Roman Badocha zmarł w 1975 roku. Rodzina sprowadziła jego prochy do Polski. Do chwili śmierci ojciec nie dowiedział się co się stało z jego synem Zdzisławem. Szukał go do końca życia.

 

Kilkadziesiąt lat po wojnie w kościele pw. Ducha Świętego zawisły dwie tablice upamiętniające dwa oddziały XIV Wileński Batalion Strzelców "Żbik" i 5 Wileńską Brygadę Armii Krajowej. Oddziały walczyły na różnych frontach, tysiące kilometrów od siebie. Niby nic je nie łączyło. Jest jednak historia ojca i syna, dwóch żołnierzy tych oddziałów, którzy usilnie szukali się za życia, a połączył ich dopiero Bóg po śmierci. Może i nie jest też przypadkiem to, że tablice upamiętniające te oddziały i tych ludzi zawisły w tym samym kościele. Odnalazły się u boku Pana. Warto przy naszej wizycie w kościele, spojrzeć na te tablice i pomyśleć o dwóch żołnierzach i historii, która spotkała ich rodzinę...

 

Marcin Maślanka
Grupa Rekonstrukcji Historycznej "GRYF"

 

Zdjęcia historyczne: ze zbiorów Marcina Maślanki. Zdjęcia współczesne: Tadeusz Rogowski.

 

Na zdjęciach, od lewej: (1) Tablica 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej w kościele Ducha Świętego. (2) Tablica 14 Wileńskiego Batalionu Strzelców "Żbik" w kościele Ducha Świętego. (3) Zdzisław Badocha "Żelazny". (4) Zdzisław Badocha "Żelazny". (5) Legitymacja Romana Badochy (ojca Zdzisława).

 

 

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka