Ks. Kazimierz Bednarski: "Religia w szkole jest tym, czym duch w ciele"

Napisane przez  Opublikowano w: Silva rerum

Rozpoczyna się nowy rok szkolny 2015/2016. Jakie refleksje towarzyszą księdzu proboszczowi, a zarazem dyrektorowi szkoły katolickiej?

 

Jak zwykle przez pryzmat duszpasterski i szkolny. Dołączam do tego pragnienie własnej formacji. Codziennie chociaż pół godziny trwać na adoracji, mieć czas dla kościoła, szkoły oraz administracji. Ponadto w tym wszystkim myśleć o umówionych spotkaniach, zebraniach, postanowieniach.

 

Czy szkoła katolicka to inna szkoła? A skoro tak, to czym różni się od szkoły państwowej?

 

Przede wszystkim zamianą ról. Na pierwszym miejscu jest wychowanie, a dopiero na drugim nauka. Dobrze wychowany uczeń jest zazwyczaj dobrym uczniem. Wychowanie polega na akceptacji wartości. Takimi są: Bóg, rodzina, savoir-vivre, empatia, skromność, służebność. Do wychowania potrzebna jest stała asystencja, a więc ścisła współpraca szkoły z rodziną. Wychowawcy odgrywają rolę kręgosłupa. Dlatego oprócz wiedzy merytorycznej dotyczącej danego przedmiotu, powinni posiadać wiedzę z psychologii i pedagogiki, a także z apologetyki. To coś jak WOS (Wiedza o Społeczeństwie) tylko poszerzony o strukturę Kościoła Powszechnego i historię Kościoła, w tym Kościoła polskiego.

 

Model wartościowania oparty o wartości wertykalne? Nie jest to przeżytek?

 

Spojrzenie z góry na historię szkół w ogóle, odkrywa nieprzemijająca pedagogię roku liturgicznego. Jest ona doskonałym fundamentem do kształtowania wnętrza ludzkiego. Budowanie silnego charakteru, pragnienie ideałów, a przy tym świadomość potrzeby nauki. Święci zawsze będą przed politykami, a miano człowieka - obywatela świata, od zawsze przysługuje Kościołowi. Weźmy dla przykładu informacje z KAI, że wszyscy biskupi mówią co najmniej w jednym języku obcym, ponadto ponad 70 proc. zna w stopniu doskonałym dwa jężyki. W Koszalinie będzie duży odsetek kapłanów ze znajomością trzech czy czterech języków. I jak to się to ma w stosunku do parlamentu? W parafii Ducha Świętego, naukę jeżyków traktujemy jako charyzmat parafii. Stąd lektoraty językowe są prowadzone bezpłatnie od początku istnienia wspólnoty parafialnej. Gromadzą dzieci, młodzież i dorosłych. Można powiedzieć, że specjalizujemy się w prowadzeniu zajęć, które przygotowują do egzaminu maturalnego. Ponadto uczeń katolickiej szkoły nosi w sobie logo: Ad maiora natus sum (Do wielkich rzeczy jesteś stworzony). Ta wielkość doskonałe odbija się w uczynkach obecnego papieża Franciszka.

 

W ostatnich latach coraz częściej mówi się o religii w szkołach państwowych, że jest ona niepotrzebnym przedmiotem. Jak ksiądz ocenia te opinie?

 

Spójrzmy globalnie: państwo totalitarne i państwo liberalne, niby są przeciwstawne, choć owoce ich działań są podobne. Jedno i drugie dąży do tego, aby katolików zamknąć w zakrystii. Jedno i drugie chce religię usunąć ze szkoły. Jedno i drugie ma za nic ochronę życia. Państwo totalitarne i państwo liberalne dokonuje ubóstwienia rzeczywistości ziemskiej - jedno ubóstwia ekonomię, drugie wolność.
Samej religii także grozi pokusa fundamentalizmu. Ale pomyślmy nad historią Polski. Gdyby nie Kościół, nie byłoby Ojczyzny w rpku 1918. Gdyby nie Kościół nie byłoby Solidarności w roku 1980. Sama Unia Europejska stworzona jest z ponad 20 państw i wszystkie mają religię w szkołach. Warto uzmysłowić sobie ile to jest etatów, a więc ludzi, którzy mają pracę. Wyrzucić religię ze szkół, to zapisać na bezrobocie tysiące nauczycieli.
Kilka lat temu, za życia pana Władysława Husejki byliśmy z grupą Rady Parafialnej w Würzburgu w Niemczech. Jakie było nasze zdumienie, kiedy pni dyrektor jednego z gimnazjów przedstawiała nam schemat nauczania: 5 godzin w tygodniu religii, 5 - wychowanie fizyczne, 5 - matematyka z informatyką, 5 - nauka języków (2 godziny niemieckiego i 3 angielskiego), 5 - przedmioty artystyczne. Pozostałe przedmioty są przez jeden semestr, na sześć semestrów w gimnazjum. Kiedy ten przedmiot uczeń zaliczy, decyzja należy do ucznia. Dopiero licea są profilowane.
Pięć godzin religii to pewna suma: tydzień rozpoczyna się Mszą swiętą - to jedna godzina; w tygodniu nauka wyciszenia i opanowania poprzez adorację - kolejna godzina; podstawa programowa - godzina; odpowiedzi na pytania, ekunenizm, czy wiadomości aktualne z Kościoła - dwie godziny.

 

A co ksiądz myśli o autorytecie samego przedmiotu "religia" w początkach XXI wieku?

 

To problem wielu czynników. Najpierw panującej mody, potem mediów, później samych rodzin, dziś przeważnie rozbitych, potem w ogóle autorytetu władzy, szkoły, no i... obiektywnej wiedzy. Powiedz mi co czytasz a powiem ci kim jesteś. W urzędach, szkołach, w poczekalniach, są tylko gazety liberalne. Przebić się przez ten mur subiektywizmu nie jest łatwo. Choć są pojedyncze osoby, na przykład Waldemar Łysiak, który bez ogródek wykłada: "W wieku XXI mamy taką sytuację: tradycyjne matki są gatunkiem wymierających ssaków, tradycyjnie seniorzy - to już archeologia, w wysoko rozwiniętych krajach liczba rozwodów przekracza 50 procent, a liczba dzieci nieślubnych 45 proc. W wielu krajach liberalnie rozwiniętych za klaps udzielony dziecku idzie się do więzienia, a przymusowa bezkarność dzieci stanowi jeszcze jeden antyfamilijny nowotwór".
Biskup Paryża śp. Jean-Marie Lustiger, pochodzący z Polski, napisał: "Na pokaz plecie się o prawach człowieka. Gdy rodzice są nieobecni, gdy nie przekazuje się młodzieży niczego - młodzież staje się zagubiona, zbłąkana. Również ta młodzież zraniona brakiem miłości rodzicielskiej, narkotykami i brutalnością, nie przejmuje już dziedzictwa kulturowego, ani nie szanuje racji uznających życie jako wartość. Jest to znak bezprecedensowego kryzysu".
Już w 1932 roku, Aldous Huxley w książce "Nowy wspaniały świat" opisuje ten świat, umieszczając go w wiekach późniejszych. Podaje także wynik: samobójstwo. Trochę lepiej ocenił rzeczywistość XXI wieku Michaił Bułhakow w swojej książce "Mistrz i Malgorzata", wydanej w latach 60-tych XX wieku, zakładając, że ludzkość brnąc po kolana w bagnie moralnym, zobaczy nieboskłon. Bóg przychodzi na pomoc człowiekowi i obniża pułap wysokości niebieskiej. Przegranym zaświtała nadzieja.

Ponadto, dla mnie osobiście, religia w szkole jest tym czym duch w ciele. Bez religii szkoła staje się szkołą tylko biologiczną. Upada autorytet szkoły. Z kolei Kościół może przyjąć wycofanie religii do rzeczywistości parafialnej. Ale to będzie zwycięstwo Kościoła - tak znowu stworzymy proletariat religijny.

 

Jak widzi ksiądz przyszłość szkolnictwa katolickiego w Polsce i Koszalinie?

 

Przez 35 lat, kiedy stawałem się Koszalinianinem, dość dobrze poznałem Koszalin i mieszkających tutaj ludzi. Jest to tygiel wielu kultur, pochodzenia, z przeszłością zdominowaną tak zwanymi "lojalkami". Żeby zmienić myślenie Koszalinian potrzeba, jak mówił śp. biskup Ignacy Jeż, dwustu lat. Żeby zmienić myślenie polityków, być może potrzeba jeszcze więcej. Wrażliwość na duchowość jest albo wyssana z mlekiem matki, albo wykształcona w szkołach, albo w pojedynczych przypadkach - działaniem łaski.
Kiedy nastał czas przemian społeczno-politycznych i tak bardzo chcieliśmy spoglądać na sąsiadów z zachodu, wydawało się, że szkolnictwo co najmniej w 60 proc. będzie szkolnictwem kościelnym. Tymczasem jednak, jest to, co było już w przeszłości. Dlatego przyszłość szkolnictwa widzę w czarnych kolorach. Po pierwsze, finansowo państwo nie utrzyma szkół. Po drugie, wykupią je nowobogaccy, którzy na szkołach będą zbijać interesy. Ale - żeby nie kończyć smutnym akcentem - z popiołów rodzi się Feniks, z grobu powstaje Chrystus, więc jako chrześcijanie żywimy nadzieję, że będzie lepiej.
Wszystkim nauczycielom, uczniom - życzę Szczęść Boże!

 

 

Z ks. Kazimierzem Bednarskim rozmawial Tadeusz Rogowski.

 

 

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka