Obecność kenozy w duszpasterstwie

Napisane przez  Ks. Kazimierz Bednarski Opublikowano w: Silva rerum

W najbardziej potocznym, zarazem konkretnym i osobistym rozumieniu, kenoza oznacza nawrócenie - odwrócenie się od siebie, pójście za Jezusem. W biblijnym paradygmacie, badanie własnego serca odbywa się w dialogu naszej woli z wolą Boga, ducha naszego z duchem Boga poprzez słuchanie Słowa Bożego. Liczne przykłady logoi Jezusa wzywające do zerwania więzi z filozofią życia dla siebie, takie jak: "miej w nienawiści siebie", "sprzedaj wszystko i rozdaj ubogim", a także afektywne zniewolenie podyktowane egoizmem podporządkowania, prowadzą do zasadniczego pytania: kim jest Bóg, co nam chce powiedzieć w faktach trudnego życia? Jeśli "drogi Jego nie są naszymi drogami", gdzie możemy uczyć się dojrzałej miłości, sensu istnienia?

 

A zatem myślimy o kenozie, by wykazać drogę przebytą od egoizmu życia poświęconemu sobie, do miłości ofiarowania się innym, nawet gdyby okazali się nieprzyjaciółmi (Kazanie na Górze). To odwrócenie od "starego" ku "nowemu" (chrzest) istnieniu podarowanemu od Boga, jest adekwatną ilustracją drogi kenozy. W takim rozumieniu zarówno dla "nadawcy jak i odbiorcy" staje się ona koniecznym warunkiem do spotkania z miłością zupełną, absolutną, a Kościół o tyle ma sens, o ile jest dla drugiego.

 

Czytamy w brewiarzu "wyniszczenie nie jest niczym innym jak przyjęciem postawy sługi" (z listu św. Fulgencjusza). W słynnym poradniku życia chrześcijańskiego "O naśladowaniu Chrystusa" czytamy "nie przyszedłeś królować, ale służyć". Nie inaczej odczytujemy IV pieśń Sługi Jahwe Izajasza "nie ma w Nim żadnego wdzięku, aby na Niego popatrzeć, mąż boleści wzgardzony i opuszczony". Takie jest mówiąc pokrótce jądro duchowe Caritas Kościoła Katolickiego - wyznacza je misterium kenozy, egzystencjalna postawa Chrystusa, sługi, szamesa, tego który "nie skorzystał ze sposobności, aby być na równi z Bogiem". Ten sposób myślenia możliwy jest jedynie dzięki Duchowi Świętemu, miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego do nas, biednych i zagubionych ludzi; miłości poruszającej się po zaskakujących torach darmowości wspólnoty Kościoła.

 

Chrystus powiedział "kupujcie, dalejże kupujcie za darmo, bez pieniędzy". Czy jest to możliwe w świecie, w którym panuje pieniądz i kult pracy? Czym się więc różni Caritas Kościoła od działalności np. Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej lub innych organizacji charytatywnych? Sartre powiedział, że drugi człowiek to piekło, ale Maryja twierdzi przeciwnie, przekonuje nas, że drugi człowiek to Chrystus i to są te duchowe "niewyczerpane" motywacje Caritas.

 

Papież Franciszek w adhortacji Evangelii Gaudium określa dziś Caritas Kościoła jako caritas misyjny "aby objawienie (Miłości) docierało do ubogich i najmniejszych" (Łk 10,21). Zdaniem Papieża "trzeba dokonać przejścia od duszpasterstwa zwykłego, zachowania stanu rzeczy do duszpasterstwa zdecydowanie misyjnego". Z kreatywności ewangelizacyjnej powinny także skorzystać parafie. Czytamy dalej w adhortacji "Parafia jest sanktuarium, gdzie spragnieni przychodzą i piją, by dalej kroczyć drogą". Dlatego Kościół nie pozostawia ubogich i chorych tych, którzy "często są pogardzeni i zapomniani, ponieważ nie mają się czym odwdzięczyć" (Łk 14,14). To Jezus powtarza nam bez przerwy "wy dajcie im jeść" (Mk 6,37). A więc język kenozy posługuje się "sylabami" miłości, ofiarowania darmowego, bycia ostatnim, by zbliżyć się do ubogich jak to czynił Jezus Chrystus, ten, który stał się ubogim przede wszystkim dla ubogich. Papież odważnie wypowiada się w tej dziedzinie, podkreślając bezkompromisową drogę kenozy. Posłuchajmy co pisze: "nie dzielić się własnymi dobrami z ubogimi to znaczy okradać ich i pozbawiać życia". Swojemu watykańskiemu jałmużnikowi, arcybiskupowi Krajewskiemu zaleca, by stał się biskupem ulicy, by nie tylko siadał do stołu z bezdomnymi, lecz spał z nimi, po prostu mieszkał. Dech zapierają te słowa głowy Kościoła, zapraszające do kenozy. Mimo egoizmu człowieka. Bóg posyła swojego Ducha, by nas przemienić. Duch Święty zawsze jest przed nami, uprzedza nas wskazując pierwszą inicjatywę Boga.

 

Reasumując, kenoza kryje w sobie tajemnicę uniżenia i wywyższenia (dobrowolnie wydał się na śmierć, aby śmierć pokonać) na wzór miłości Chrystusa, który do nas, biednych z powodu egoizmu, przychodzi aby umrzeć. Czy można przeżywać tajemnicę Jezusową bez udziału w Jego cierpieniu? Kenoza - szaleństwo czy dziwactwo, droga dla wybranych, czy dla wszystkich?

 

Karol de Foucauld, hrabia odziany w pasiastą połataną koszulę, zbierał nawóz na ulicach Nazaretu, "on - jak pisze Rene Voillaume - cieszył się z kpin i ciskanych w niego kamieni". Bez ubóstwa duchowego ubóstwo materialne traci sens. Zamiast budować, niszczy.

 

Czy bez kenozy można wyrzec się ducha posiadania? Jak to możliwe "kupować bez pieniędzy", nasycić się, by już "nie pragnąć"? Mówi Jezus: "chodźcie do mnie wszyscy utrudzeni, a ja was pokrzepię". Jak więc podzielić się z biednymi, kochać wrogów, przecież to nierozsądne? W tych powiedzeniach potocznych, np.: "syty nigdy nie zrozumie głodnego, chory zdrowego", a tym bardziej "Salomon z próżnego nie naleje" - czy nie ma w nich przypadkiem niepokojącego moralizmu pod adresem samego Boga? Jeśli tych dóbr nie wypracujemy, w jaki sposób napełni się puste naczynie (por. Kana Galilejska)? Te instytucjonalne formy "uprawiania" kenozy w Kościele Katolickim, godzenie mentalności praktycznej Marty z rozmodloną Marią, tą cząstką, która bardziej podoba się Bogu - te formy współistnienia są różnorodne i zaskakujące. Popatrzmy na parafię Ducha Świętego w Koszalinie, na działalność Caritas, której biuro mieści się tuż przy kaplicy adoracji Jezusa Chrystusa. Bez modlitwy niemożliwa jest pomoc. To Bóg uzdalnia do dzielenia się dobrami, drogocennym czasem, pieniędzmi, o których w "Kromce chleba" pisał prymas Wyszyński: "Ludzie mówią, że czas to pieniądz, a ja wam mówię, że czas to miłość". A szkoła, a apteka i wiele innych przedsięwzięć służących ludziom?

 

Pamiętajmy, że miarą nawrócenia jest dobrowolna gotowość do ofiar. A tam, gdzie jest ofiara jest zawsze Jezus Chrystus. Ta droga nie jest łatwa, ale możliwa dzięki nawróceniu, dzięki wzywaniu Ducha Świętego i pracy w sobie i dla innych. Miłość Kościoła, jak czytamy w internetowej Wikipedii - "miłość do ubogich należy do jej (Caritas) stałej tradycji. Czerpie natchnienie z Ewangelii. Szpitale, przytułki - gwarancją bezinteresownej i ofiarnej pracy".

 

Ponieważ kenoza w Biblii jest oparta na faktach, jako proboszcz konkretnej parafii pragnę przedstawić problematykę Caritas i kenozy w oparciu o rok liturgiczny. Tak jak życie zakonne, parafia "świecka" ma również swoje rygory oraz rytm wielu świąt i wydarzeń.

 

Rozpoczynamy czas roku liturgicznego od Adwentu. W tym okresie (cztery niedziele aż do 25 grudnia) codziennie rano o godzinie 6.00 odprawiana jest Msza święta nazwana roratnią. Ponieważ uczniowie wychodząc z kościoła idą do szkoły, a rodzice do pracy, aktyw Caritas parafialnej przygotowuje śniadanie. Są to gorące kakao, słodka bułka i czekolada, ale także odpowiednie miejsce dla 800-1500 osób przygotowane wcześniej do wydawania posiłku i konsumpcji. Jest to prosta forma wyjścia do ludzi. W tym poczęstunku łatwo jest zaprosić do kościoła całe rodziny, zwłaszcza biedne, które przez miesiąc mogą zaoszczędzić na wydatkach kuchennych, w tym także i studentów, którzy po śniadaniu mogą zabrać ze sobą jedzenie na obiad czy kolację. Bezdomni są traktowani na równi z bogatymi. Zachodzi tu ścisły związek "dających" i "biorących". Kenoza ma tutaj aspekt społeczny.

 

Idąc dalej rokiem liturgicznym zatrzymujemy się na 11 dniu miesiąca lutego. Patronką jest Najświętsza Maryja Panna z Lourdes, gdzie cały świat zwraca swoje oblicze na cierpienie. Wspólnota parafialna ma zanotowanych w księdze odwiedzin wielu obłożnie chorych, leżących, często samotnych w mieszkaniach. Odwiedzanie ich w pierwszy piątek miesiąca to obowiązkowe minimum. Zanosząc Chrystusa Eucharystycznego, czynimy to z miłości do konkretnego człowieka. Jest to spotkanie kapłana z najbardziej świętą cząstką kościoła parafialnego (powiedzenie świętego Jana Pawła II), którym jest chory, biedny lub opuszczony człowiek. Tak jak spowiedź, czy Komunia święta, jest to spotkanie "dające", bez przyjmowania jakiejkolwiek ofiary. W ten dzień oprócz Komunii przynosimy choremu kwiaty. "Warto całego siebie dać jak bukiet polnych kwiatów..." (słowa oazowej piosenki).

 

Kolejnym dniem, kiedy naśladując Chrystusa zapominamy o sobie, jest 25 marzec - uroczystość Zwiastowania Pańskiego i Dzień Świętości Życia. Tego dnia odprawiane jest specjalne nabożeństwo dla małżeństw oczekujących dziecka, z błogosławieństwem dla matek oraz zachęceniem do duchowej adopcji dziecka poczętego. Wszystkie wymienione czynności podkreślają "dar" Boga. Ponadto dzieciom, które się urodziły, parafia przekazuje przez apteke, przez cały rok, jedną paczkę miesięcznie wysokiej jakości pieluszek. Tak rozpoczyna się Wielki Post, modlitwa, różnie pojmowany post i jałmużna, ale zawsze te trzy (por. odpowiedź Jezusa apostołom, kiedy narzekali, że nie mogą czynić cudów, które On uczynił). Cudem tych 40 dni jest nie tylko Środa Popielcowa. Ona owszem, podkreśla tych, którzy pragną odnowić swoje sumienie i uzyskać harmonię z Bogiem i z ludźmi. W parafii są w tym celu "wykorzystywani" ludzie bezdomni, to znaczy ich obecność, aby przekazać im od parafii dary. Nie pytamy ich o praktyki religijne, ani o miłość do Kościoła. Wspólnota parafii przynosi bieliznę, ubrania, środki higieniczne, koce, kołdry etc. Bezdomni - 15 osób dziennie otrzymują pomieszczenia, gdzie są natryski, łazienki. Tam mogą zdjąć swoje zniszczone odzienie, umyć się, wysuszyć i ubrać. Środki higieniczne, koce i kołdry wziąć ze sobą. Zazwyczaj do takich spotkań proszony jest lekarz, który rozmawia, bada, zapisuje leki. Oczywiście leki wykupuje Caritas parafialna.

 

Oktawa wielkanocna to dzielenie się radością także z aktywem parafialnym, z tymi, którzy są po strome "dających". Kolejne dni zajmują spotkania: z Radą Parafialną, grupami modlitewnymi, przedstawianymi przez animatorów. Na przykład, w poniedziałek - Odnowa w Duchu Świętym. Wtorek - Wspomożyciele Duszom Czyśćcowym, w środę - Rodzina Różańcowa, w czwartek - ministranci, oaza oraz wspólnota adorująca Najświętszy Sakrament w kaplicy, piątek - wspólnota Miłosierdzia Bożego, w sobotę - Kościół Domowy. Jednym słowem ta aktywność w modlitwie, wsparcie wspólnot w dynamice nabożeństw, szczególnie adoracja Pana Jezusa to niewyczerpane źródło i siła duchowa dla poczynań Caritas.

 

Natomiast miesiąc maj składa się jak tryptyk z materii delikatnej - sakralnej i maryjnej. Dominuje w nim naturalne piękno i miłość. Pierwsza odsłona tryptyku to Matka Boża, która przyrodzie daje niepokalane piękno, a dzieciom komunijnym przypina skrzydła. Grupy komunijne są tak podzielone, aby wszystkie niedziele w maju miały swoją uroczystość Trzydzieści dni stanowią radość spotkania się duszpasterza z rodzinami komunijnych dziewcząt i chłopców w ich mieszkaniach. W tym szczególnym czasie istnieje możliwość złożenia podarunków. Raz mogą to być kropielniczki, które jeszcze w wielu domach są zawieszane przy drzwiach wyjściowych z domu, innym razem koronka na palec, czy obrazek ze świętym - patronem danego dziecka etc. Przy takich odwiedzinach nie spożywamy w gronie rodziny żadnych posiłków. Czerwiec zostawiamy młodzieży, która po trzech latach intensywnych przygotowań przyjmuje sakrament Dojrzałości Chrześcijańskiej. Tu podobnie obowiązuje wizyta, niemniej role są odwrócone. W odpowiednim pomieszczeniu zapraszane są rodziny, Rodzice i bliscy, najwyżej pięć lub sześć osób, i tym razem one przynoszą podarunek na potrzeby Kościoła. Może to być jakaś cenna rzecz lub pieniądze. Człowiek dojrzewający biologicznie i duchowo musi wykształcić w sobie potrzebę "dawania", a w tym mieści się również obowiązek utrzvmania kościoła parafialnego z jego mediami, czy pięknymi kwiatami przy ołtarzu.

 

Miesiące wakacyjne to także pole do kenozy. Znamy rodziny wielodzietne, znamy dzieci biedne. Proponujemy im kolonie czy półkolonie. Wolontariat wychowawczy, transport, będący darem kompetentnych osób. Poza tym, pomoc całej wspólnoty parafialnej w wynajęciu przewodnika, odpowiedniego schroniska itd. Ponadto należy zwrócić uwagę na 25 lipca, świętych Jakuba i Krzysztofa. Przez odpowiednie zachęty zdobywamy ludzi do rowerowej czy pieszej pielgrzymki do grobu Jakubowego. Niech ona będzie chociaż raz w życiu, ale bez pieniędzy i bez sandałów drugich - tak jak chce tego Jezus, żeby tylko w nim szukać oparcia i bezpieczeństwa. Popularne święcenie samochodów to okazja do kwesty na potrzeby misjonarzy, których na ten czas można zaprosić do parafii. Kolejny dzień 26 lipca to dzień poświęcony babciom i dziadkom (Joachim i Anna - dziadkowie Pana Jezusa). Zaproszeni do kościoła (niech to będzie pora południowa), wręczenie wszystkim podarków. Wskazane jest, żeby prezenty były co roku inne. Dalej - 8 września, święto Matki Bożej Siewnej (Narodzenie Najświętszej Marii Panny). Parafie w mieście mają w zwyczaju zamawianie w piekarni tylu bochenków chleba, ilu ludzi będzie w tym dniu w kościele. Chleb świeży, pachnący, pobłogosławiony i z życzeniami, aby go nie zabrakło w żadnej rodzinie rozdawany jest po każdej Mszy Świętej. Rozdają kapłani z ręki do ręki, by podkreślić "moc" dawania jaką ma Kościół. W paraflach wiejskich można tę samą czynność, ten gest "dawania" rozbudować w uroczystościach dożynkowych.

 

Październik to czas modlitwy różańcowej. To czas kenozy rodzinnej, gdzie przez cały miesiąc codziennie odmawia się różaniec na kolanach, który po rozmodlonym miesiącu przynoszą do kościoła, ofiarując go kapłanowi, by ten przekazał go komuś potrzebującemu (zwyczaj świętego papieża Jana Pawła II).

 

Kolejny miesiąc - listopad i nasza pamięć o zmarłych. Na każdym cmentarzu są groby zapomniane. Należy je uporządkować, zapalić znicze, modlić się. Tam, gdzie cmentarz posiada groby kapłanów, koniecznie zaznaczyć swoją obecność kwiatami. Kwiaty, które są dla Chrystusa, są także dla kapłanów. Wyrażają czystość i bezinteresowne piękno duchowe. Są głęboko związane z ofiarą kenozy. I nie zapominamy o wvpominkach, o Mszach świętych za zmarłych. Św Jan Paweł II w swoich notatkach zapisał: "Dawanie to wydobywanie z siebie powszechnego kapłaństwa". Sobór Watykański II nazywa wszystkich chrześcijan ludem kapłańskim. Dawanie to nie tylko kwestia samch kapłanów czy instytucji Kościoła, lecz także świadectwo wiary ludu Bożego, zmiana skuteczności wspólnoty w czyny miłosierdzia.

 

W młodzieńczvm widzeniu siebie napisałem przed laty: "iść i głosić Bożą miłość niezgłębioną, iść i dawać się wszystkim, i płonąć, dotrzeć wszędzie i wszędzie prawdę głosić Pańską - a tym wszystkim jest właśnie kapłaństwo".

 

Ks. Kazimierz Bednarski

 

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka