Liczna grupa wiernych z naszej parafii uczestniczyła w niedzielę 17 września w diecezjalnym odpuście w Skrzatuszu. Przed sanktuarium diecezjalnym Matki Bożej Bolesnej, arcybiskup Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński, przewodniczył Mszy Świętej w obecności tysięcy pielgrzymów ze wszystkich stron metropolii i naszej diecezji.

W pierwszą sobotę sierpnia - miesiąca trzeźwości, jak co roku sprzed kościoła Ducha Świętego wyruszyła na Górę Chełmską 27. Ogólnopolska Pielgrzymka Trzeźwości. O 12.00 na szczycie, przy sanktuarium Matki Bożej, odprawiona została Msza Święta, której przewodniczył biskup Krzysztof Włodarczyk, długoletni opiekun i uczestnik ruchu trzeźwości (należy do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, której członkowie ślubują abstynencję). Pielgrzymów odprawiał sprzed kościoła parafialnego proboszcz ks. Kazimierz Bednarski, proboszcz parafii Ducha Świętego, którą 1 czerwca 1991 roku odwiedził papież Jan Paweł II. Tutaj właśnie narodziła się idea pielgrzymki jako odpowiedzi na wezwanie papieża o trzeźwość, tutaj też odbywają się wykraczające poza granice parafii i miasta duże imprezy - festiwal folkloru, festyny rodzinne - na których publiczność i rodziny świetnie bawią się bez kropli alkoholu. Obecny był także ks. Piotr Zieliński, diecezjalny duszpasterz trzeźwości.

Święto Narodzenia Najświętszej Marii Panny, w Polsce nazywane "Matki Bożej Siewnej", w parafii Ducha Świętego, zgodnie z długoletnią tradycją jest także dniem obchodów dożynek. Parafia u swych początków obejmowała wsie Skwierzynkę, Jamno, Łabusz. W tamtych czasach było tam jeszcze wielu gospodarzy trudniących się rolnictwem, obchodzono więc dożynki z całym ceremoniałem - wieńcami dożynkowymi, korowodem i starostami. Dziś wsie Jamno i Łabusz są już osiedlami Koszalina, rolników pozostało tam niewielu, zwyczaj jednak zachował się w tradycji parafialnej.

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?". Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: "Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam". Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.

"Daj nam całym sercem służyć Tobie, abyśmy mogli doznawać skutków Twego miłosierdzia" - prosimy Boga w dniu, gdy Jego słowo stawia nam trudny wymóg przebaczenia braciom. Niepojęty dla wielu sens rezygnacji z dochodzenia swego staje się jasny, gdy praktykując ją, widzimy jej owoce w naszym życiu. Traktując słowo Boże tylko jako piękną teorię, wybieramy zwykle łatwiejszą drogę, ale niszczy nas złość i poczucie krzywdy. Angażując się całym sercem w wypełnianie słowa, doświadczamy Bożego uzdrowienia i pokoju.

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich". (Mt 18, 15-20)

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: "Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie". Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: "Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku".
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: "Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania". (Mt 16, 21-27)

"Gdy twój brat zgrzeszy ... idź i upomnij go..." Bóg jest obecny pośród tych, których wybawił z grzechu i którzy przyzywają Jego imienia. On ukazuje nam pełnię miłości jako ciągłą gotowość do stawania się darem dla innych. Czasem ten dar może być trudny do przyjęcia - tak jak upomnienie braterskie. Jednak we wspólnocie Kościoła jesteśmy nie tylko odpowiedzialni za samych siebie, lecz także mamy wzgląd na dobro naszych sióstr i braci. Razem pragniemy być otwarci na Boga i szukać tego, co się Jemu podoba. Miejmy więc odwagę upominać grzeszących dla ich dobra, jednak roztropnie, wystrzegając się jakiejkolwiek formy ataku lub odwetu, gdyż te nie są z ducha Chrystusowego.

Tak często się mówi: Wszystko będzie dobrze, trzeba myśleć pozytywnie. Słowa mają "zaklinać" rzeczywistość, aby nic złego nas nie spotkało. Także Piotr, gdy Jezus zapowiedział swoją mękę i śmierć, zareagował podobnie: "Panie, (...) nie przyjdzie to nigdy na Ciebie!". Jezus mówi nam prawdę: nie zawsze i nie wszystko będzie w naszym rozumieniu dobrze. Ważne jednak, aby w cierpieniach i trudach, które na pewno przyjdą, nie tracić z oczu "nadziei naszego powołania" i całym sercem przylgnąć do Chrystusa. Idąc wraz z Nim przez w cierpienie i krzyż, dojdziemy do chwały zmartwychwstania, gdzie nas oczekuje.

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" A oni odpowiedzieli: "Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków". Jezus zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Odpowiedział Szymon Piotr: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego". Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. (Mt 15, 21-28)

Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka