Bp Tadeusz Bronakowski : Kazanie podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Trzeźwości na Górę Chełmską - 2 sierpnia 2014

Napisane przez  Opublikowano w: Pielgrzymki Trzeźwości

Drodzy Bracia w Chrystusowym Kapłaństwie!

Umiłowani w Panu!

Wczoraj rozpoczął się sierpień, jeden z najpiękniejszych i najważniejszych miesięcy w polskim kalendarzu. To właśnie w sierpniu 1920 roku Wojsko Polskie prowadzone przez marszałka Piłsudskiego, w słynnej bitwie zwanej przez potomnych "cudem nad Wisłą", zatrzymało sowiecką nawałnicę zagrażającą Polsce i Europie. W sierpniu 1944 roku Polacy w heroicznym akcie odwagi i miłości ojczyzny, w Powstaniu Warszawskim, próbowali wyzwolić Warszawę udręczoną niemiecką niewolą. Z kolei sierpień 1980 roku w naszej zbiorowej świadomości jest miesiącem działań, które doprowadziły do odnowienia oblicza naszej ojczystej ziemi i przywrócenia polskiemu społeczeństwu wewnętrznej wolności.

 

Sierpień jest także miesiącem, w którym wielką życzliwością ogarniamy rolników oddanych ciężkiej i ofiarnej pracy, pozwalającej całemu narodowi korzystać z darów polskiej ziemi. To o tych szczególnych dniach pisała przed laty poetka:

Jak stół biesiadny żeńcom podany
Ziemia w przededniu wielkiego żniwa,
Złotą symfonię słońce dogrywa,
Strun mu tysiącem rozchwiane łany.

Również w sercach wierzących, sierpień zajmuje miejsce wyjątkowe. W tym miesiącu nasza ojczyzna pokrywa się gęstą siecią pątniczych szlaków, które prowadzą do różnych maryjnych sanktuariów, a nade wszystko do duchowego serca Polski, przed tron Jasnogórskiej Pani.

Także w sierpniu, z inicjatywy wielkiego Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w Jasnogórskich Ślubach Narodu Polacy przyrzekali podjąć walkę z wadami narodowymi: "Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, (...) pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania. (...) Królowo Polski, przyrzekamy!".

Dzięki decyzji Episkopatu Polski, od wielu lat sierpień jest miesiącem abstynencji. Kolejny już raz Kościół apeluje o przeżycie tego wyjątkowego miesiąca nie tylko w trzeźwości, która obowiązuje zawsze, ale w całkowitej wstrzemięźliwości od alkoholu. Dobrowolna abstynencja to znak pokuty za grzechy pijaństwa, a także piękne świadectwo miłości wobec tak ogromnej liczby uzależnionych braci i sióstr.

O tych ważnych sprawach pamiętamy uczestnicząc w 24. Ogólnopolskiej Pielgrzymce Trzeźwości na Górę Chełmską koło Koszalina. Jesteśmy w miejscu niezwykłym, które już ponad pięć wieków temu znane było w Europie jako cel pielgrzymek. W miejscu, które od lat nawiedzają tysiące pątników. Wśród nich był także największy z pielgrzymów świata, św. Jan Paweł II.

Gromadzimy się w pięknym sanktuarium, w pomorskim domu naszej Matki i Królowej. Wpatrujemy się w Matkę Trzykroć Przedziwną - Mater Ter Admirabilis.

Maryja, która wiernie towarzyszyła Chrystusowi w Jego ziemskim życiu, a następnie swoją miłością, ufnością i modlitwą wspierała Apostołów oraz rodzący się Kościół, dzisiaj otacza swoją opieką również nas. W naszych sercach budzi się radość, że obok naszych ziemskich matek, zawsze czuwa nad nami i wspiera nas Matka Boża.

Dlatego dzisiaj zwracamy ku Niej nasze oczy i serca. Przypominamy sobie wszystkie momenty, w których z ufnością powtarzaliśmy słowa najprostszej modlitwy "Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko". Dziękujemy za każdą pomoc i przepraszamy za chwile słabości, w których zasmucaliśmy naszą Matkę. Jej zawierzamy całe nasze życie, prosząc by nieustannie prowadziła nas ku pogłębieniu naszej miłości do Jej Syna, a naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

Niestety, często nasza pobożność Maryjna ma nieco powierzchowny charakter. Błogosławiona Matka Teresa modliła się z pokorą: "Matko Boża, daj mi Twoje serce; tak piękne, czyste, pełne miłości i pokory. Daj mi takie serce, bym mogła przyjąć miłość Chrystusa i kochać Go, jak Ty Go kochasz, bym mogła służyć Mu w ubogich".

Dzisiaj zapytajmy: czy modlimy się tak samo? Czy chcemy być podobni do Maryi? Czy jesteśmy gotowi służyć i pomagać z miłością i ofiarnością, tak jak Maryja? Czy jesteśmy zdolni do podążania za Chrystusem i czynienia wszystkiego, cokolwiek On nam powie?

Te pytania rozbrzmiewają ze szczególną siłą w tym wyjątkowym sanktuarium w pierwszą sobotę miesiąca, który jest dniem maryjnym. Również dzisiejsza liturgia przynosi nam ważne refleksje. Ewangelia ukazuje nam okrutny wyrok wydany na św. Jana Chrzciciela przez bezwzględnego władcę Heroda. Gdy czytamy tę historię, ze wzruszeniem dostrzegamy w niej niezwykle aktualne przesłanie - w każdym miejscu i czasie odważni świadkowie Ewangelii są niewygodni dla świata, który wybiera wygodę, grzech, łamanie standardów moralnych.

Niewygodny dla Heroda był odważny, natchniony Duchem Bożym prorok, który piętnował jego grzech. Dzisiaj dla liberalno-lewicowych mediów niewygodni są ci, którzy podpisują deklarację chrześcijańskich lekarzy. Niewygodni są ci, którzy przeciwstawiają się aborcji. Niewygodni są ci, którzy planują podpisać deklarację chrześcijańskich nauczycieli.

Dzisiaj rolę owładniętej nienawiścią kochanki władcy zajmują lewicowi aktywiści z mediów i uniwersytetów, którzy żądają na tacy głów ministrów, urzędników, lekarzy ośmielających się publicznie przyznać do wiary i nazwać zło po imieniu.

Nasza wspaniała pielgrzymka na Górę Chełmską oraz obchody 30-lecia Apostolstwa Trzeźwości Diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej jest świadectwem odważnej wiary, niezłomnej nadziei i wielkiej miłości tak wielkiej liczby Polaków i Polek, zatroskanych o trzeźwość osobistą, społeczną i narodową.

Wy doskonale rozumiecie, jak ważna jest troska o trzeźwość. Wiecie, jak wielką rolę odgrywa w życiu rodzin i całego narodu. Święty Jan Paweł II mówił do wszystkich Polaków: "...znamy ten nałóg, który tak wiele zaszkodził w przeszłości, a który dzisiaj zdaje się znowu potęgować. Mówię więc do każdego, do każdej: Nie niszcz siebie. Nie wolno ci niszczyć siebie, bo nie żyjesz tylko dla siebie. Kiedy więc degradujesz się przez nałóg, to równocześnie niszczysz drugich. Szkodzisz twojej rodzinie, twoim dzieciom. Osłabiasz społeczeństwo".

Powtarzamy te słowa często, bo są one wciąż aktualne. Wciąż pokazują głęboką prawdę o tym zagrożeniu. Po dwudziestu pięciu latach tzw. przemian demokratycznych, możemy z bólem powiedzieć, że Polska w tym czasie stała się bardziej browarna, niż solidarna. Dobrze oddają to słowa jednego z ważnych przedstawicieli handlowych, który w czasie rozmowy powiedział, że prawdziwym sukcesem przemian jest wzrost spożycia piwa z 20 do 100 litrów na jednego mieszkańca.

Rzeczywiście - jest to sukces tych, którzy na zbrodniczym procederze rozpijania Polaków zarabiają miliardy. Ale to jednocześnie wielka porażka polskiego państwa, samorządu, to ogromne zagrożenie dla milionów polskich rodzin.

Czy można się jednak dziwić, że Polacy niemal topią się w oceanie alkoholu? Przecież jest on dostępny na każdym kroku, przez całą dobę. Wielkie sklepy, bary, stacje paliw działają niczym meliny, stanowią nieustannie otwarte źródło alkoholu. A jak wyglądają popularne festyny, dni miast, koncerty i juwenalia? Kto jest najczęściej sponsorem i głównym ich beneficjentem? Oczywiście producenci alkoholu. Miasta najpierw organizują festyny, na których rozpija się mieszkańców, a później szukają w dziurawych budżetach środków na profilaktykę i rozwiązywanie problemów alkoholowych.

Za tę skandaliczną krótkowzroczność nikt nie ponosi konsekwencji. Nikt nie traci stanowiska. Nie zwalnia się szefów straży miejskiej i policji, chociaż dzieci i młodzież bez problemu kupują alkohol. Nie usuwa się radnych, którzy nieustannie zwiększają liczbę punktów. Można gorzko powiedzieć, że we współczesnej Polsce zwolnienie z pracy grozi jedynie za odmowę zabójstwa nienarodzonego dziecka przez lekarza. Wojewoda uchyla uchwały samorządu, które zakazują aborcji w szpitalu. Nikt nie uchyla uchwał, które prowadzą do topienia polskiej przyszłości w morzu piwa, chociaż są one sprzeczne z obowiązującą ustawą o wychowaniu w trzeźwości.

Tragiczne konsekwencje tej szkodliwej działalności widać na każdym kroku. Prawie milion uzależnionych, 4 miliony pijących ryzykownie i szkodliwie, 2 miliony dzieci w rodzinach z problemem alkoholowym. Ponad 9,5 litra czystego alkoholu spożywanego przez statystycznego Polaka, a dodatkowo dwa litry alkoholu nielegalnego. Jeden punkt sprzedaży przypada dzisiaj na 200 mieszkańców. Badania pokazują, że w ciągu ostatnich 30 dni przynajmniej raz upił się co piąty uczeń trzeciej klasy gimnazjum i co trzeci z drugiej klasy liceum. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja wśród studentów. Te liczby są przerażające. Ale czy można się temu dziwić, skoro alkohol przez wielu traktowany jest jako element codziennego życia? W ostatnich badaniach ponad 70 procent respondentów wskazało, że najczęściej pije alkohol bez żadnej okazji. To znaczy jest to dla nich tak normalne, jak picie wody. A przecież alkohol jest substancją niebezpieczną, zdradziecką, która uzależnia i może doprowadzić do chorób, do przegrania życia, a ostatecznie również do śmierci.

Mimo tak dramatycznej sytuacji wciąż powtarza się, że jest dobrze, nic się nie dzieje, że nie wolno denerwować obcego kapitału, obcych inwestorów. Oni mogą czynić z nas niewolników, pozbawiać nas godności i nadziei. Pozbawiać sensu życia, bo przecież wtedy, gdy brakuje nadziei, pije się najwięcej.

Trzeba o tym przypominać tym bardziej, im bardziej milczą media i ludzie odpowiedzialni za rządy Polską. Trzeba przypominać tym bardziej, im bardziej ludzie ufają propagandzie promocyjnej, im bardziej upowszechniane są szkodliwe mity na temat alkoholu.

Spójrzmy na opowieść anonimowego alkoholika, który przez lata walczył o trzeźwość. Udało mu się ocalić życie tylko dlatego, że całkowicie zrezygnował z alkoholu. Ten człowiek mówi, że obecna Polska jest krajem, który uniemożliwia mu wytrwanie w abstynencji. Wchodzi do sklepu po chleb, widzi półki uginające się od piwa. Chce zatankować samochód, przy kasie pełno butelek z wódką i innymi trunkami. Na ulicach miast na każdym rogu bilbord z reklamą piwa. W telewizji z okazji mistrzostw i innych wydarzeń, reklamy piwa. Na festynie miejskim piwo leje się strumieniami. Jak mam zachować abstynencję w takich warunkach? - pyta ten zdesperowany mężczyzna.

 

Siostry i Bracia!

Wmawia się ludziom, także wierzącym, że najważniejsze jest prawo ludzkie. Wielu polityków i redaktorów cynicznie pyta, co to jest prawo naturalne? Co to za twór prawo Boże? Zapomnieli, że w imię prawa ludzkiego mordowano ich rodziców, krewnych, rodzeństwo. To właśnie na prawie ludzkim budowano zbrodnicze totalitaryzmy minionego stulecia.

To w imię prawa ludzkiego uchwalono reklamę alkoholu. W imię prawa ludzkiego sprzedaje się alkohol całą dobę. W imię prawa ludzkiego zwiększa się ilość punktów sprzedaży. W imię prawa ludzkiego rozpija się naród. Musimy mieć świadomość, jakie to ma i będzie miało konsekwencje.

To wszystko w imię prawa ludzkiego, które w tym przypadku jest nieludzkie, jest wrogie wobec człowieka, które niesie dla niego zagrożenie. To właśnie w imię tego prawa ludzkiego umiera 10 tysięcy Polaków rocznie. Tyle osób traci bowiem życie przez legalnie sprzedawany alkohol. Co roku z naszych podatków ponad 45 miliardów złotych wydawane jest na pokrycie strat wywołanych przez nadużywanie alkoholu. A przecież te pieniądze mogłyby i powinny służyć rozwojowi kraju, mogłyby wspierać rodziny, które obawiają się mieć więcej dzieci ze względu na problemy finansowe. Ale te pieniądze są marnotrawione przez alkohol.

Na to zgodzić się nie możemy. Mówię to, kochani, do was i za was.

 

Umiłowani!

Gdy stajemy na progu sierpnia tak wiele problemów, spraw przychodzi nam na myśl, a przede wszystkim pojawia się pytanie: co robić? W jaki sposób ratować Naród, w jaki sposób ratować młodzież, w jaki sposób ocalić męża, syna czy brata?

Odpowiedź jest jedna i ta sama od lat: Przez abstynencję wielu - do trzeźwości wszystkich. Powtarzamy dzisiaj z pełną mocą, powtarzamy to w gronie osób głęboko zatroskanych o trzeźwośc narodu. Abstynencji - czyli rezygnacji z alkoholu, nie można traktować jako dziwactwa. Należy o niej często mówić i ukazywać jako jeden z najważniejszych środków mogących powstrzymać falę nadużywania alkoholu.

Abstynent to człowiek, który wyrzeka się alkoholu, bo patrzy o wiele dalej i dostrzega więcej niż inni. To człowiek mądry, odpowiedzialny, panujący nad swoim życiem. To człowiek, który wybiera abstynencję z motywów nadprzyrodzonych: z miłości do Boga i drugiego człowieka.

Poprzez abstynencję człowiek staje się wolnym, bo świadomie może wybierać w swoim życiu to, co dobre i szlachetne.

Abstynent swoją postawą wspiera tych, którzy pragną wydostać się z choroby alkoholowej. W abstynencie widzą oni, jak można żyć trzeźwo i radośnie.

Abstynencja ma walor wychowawczy i profilaktyczny. Według starej maksymy: Słowa uczą, a przykłady pociągają.

Powtórzmy jeszcze raz z całą mocą: Przez abstynencję wielu - do trzeźwości wszystkich. W 1932 roku młody Karol Wojtyła był jednym z aktywnych członków koła abstynenckiego w Wadowicach, które założone było w oparciu o zasady stworzone przez wielkiego apostoła trzeźwości, księdza Jana Kapicę.

A zatem od najmłodszych lat przyszły wielki papież i święty wskazywał nam, że podstawą troski o trzeźwość jest przede wszystkim osobiste zaangażowanie, osobiste świadectwo abstynencji.

Dzisiaj właśnie tego nam potrzeba. Wobec wielkiej promocji alkoholu, wobec ogromnych nakładów na reklamę, wobec lekceważenia problemów ze strony ludzi odpowiedzialnych za stanowienie prawa, potrzebujemy odważnych duszpasterzy i świeckich apostołów trzeźwości.

Potrzebujemy ludzi, którzy tak jak św. Jan Paweł II, z odwagą i entuzjazmem będą pokazywać światu piękno świętego życia, ale też piękno chrześcijańskiej wolności, która wyraża się między innymi w zdolności do podejmowania abstynencji.

Tak wielu powtarza słowa: "przecież to nie ode mnie zależy, cóż ja mogę zrobić w dziedzinie walki o trzeźwość Narodu i nas wszystkich".

Zacznijmy od własnych domów. Należy zdecydowanie zerwać ze zwyczajem podawania alkoholu przy każdej okazji. Niech będą wolne od alkoholu przyjęcia urządzane z racji uroczystości i obrzędów natury religijnej. Niech nikt nie waży się podawać alkoholu dzieciom i młodzieży. Roztoczmy opiekę nad zabawami młodzieżowymi. Zwróćmy uwagę na wieczorne zgromadzenia młodych. Wielu rodziców nie zdaje sobie nawet sprawy, że ich dziecko sięga już systematycznie po alkohol. Warto, kochani rodzice, to sprawdzić. Wydajmy konsekwentną walkę zgubnemu obyczajowi towarzyskiego przymusu picia.

 

Moi Drodzy!

Od trzech lat przypominamy, że to właśnie rodziny są szkołami trzeźwości. To od świadectwa ojców i matek, od miłości i konsekwencji w wychowaniu zależy, czy Polska będzie trzeźwa.

Rodzina to najwspanialsza, cudowna instytucja stworzona przez samego Pana Boga. Żadna ludzka organizacja, żadna ludzka wspólnota nie dorównuje rodzinie pięknem i znaczeniem. To naturalna wspólnota życia i miłości, o wiele ważniejsza od wszystkich tylko ludzkich związków, partii czy stowarzyszeń.

Rodzina daje początek życiu. Jest kolebką społeczeństwa i narodu. Jest też najwspanialszą szkołą życia, najważniejszym uniwersytetem. Odpowiedzialny ojciec i kochająca matka to najlepsi wychowawcy. W rodzinie młode pokolenie wzrasta w wierze, szlachetności, pracowitości, odpowiedzialności. Rodzina daje młodym moralny kompas, pozwalający odróżniać dobro od zła. Rodzina umożliwia pełny rozwój człowieka. Jest niczym kuźnia cnót moralnych, ale także tych społecznych i patriotycznych.

Od stanu rodziny zależy więc stan państw i narodów. Naród bez silnych rodzin nie rozwija się, jest niczym usychające drzewo bez życiodajnych korzeni. Tak było zawsze w dziejach świata i tak było także w naszej Ojczyźnie. Gdy nie mieliśmy państwa, gdy naród był zniewolony, to właśnie w rodzinach, w tych najmniejszych domowych sanktuariach zachowywano i przekazywano najświętsze wartości.

Niestety, dzisiaj rodzina poddana jest wielkiej, dziejowej próbie. Rodzina jest coraz bardziej poniewierana. Coraz bardziej deprecjonowana. Coraz bardziej atakowana.

Dzisiaj wiele osób bardziej niż rodziny broni chorych, bezbożnych ideologii, teorii i pomysłów, które mają niszczący wpływ na życie narodu. Więcej obrońców w liberalnych mediach mają dzisiaj mniejszościowe, radykalne i agresywne środowiska, niż rodziny, bez których nie będzie przyszłości Kościoła i ojczyzny.

Broni się praw mniejszości seksualnych, a nie broni się rodziny przed biedą, przed plagą nałogów, przed współczesnymi formami wyzysku i niesprawiedliwości społecznej.

Spotykamy się z medialnym terroryzmem, z wyśmiewaniem i atakowaniem nauczania Kościoła o rodzinie. W telewizji, prasie i Internecie wyśmiewa się wierność i uczciwość małżeńską, ośmiesza się prawo moralne, wzywając do kierowania się w życiu jedynie egoizmem i nagimi instynktami. Wielu wręcz wskazuje rodzinę jako przyczyny problemów i źródło ludzkich nieszczęść.

Pod płaszczykiem seriali, filmów i programów rozrywkowych przemyca się nową wizję człowieka i życia rodzinnego. W tej fałszywej medialnej rzeczywistości ukazuje się ludzi młodych, robiących karierę, wiecznie szczęśliwych, chociaż samotnych, nie zakładających rodzin. W tej złudnej rzeczywistości nie ma miejsca na prawdziwą miłość oraz silną i trwałą rodzinę. Nieustannie gloryfikuje się zdradę i tzw. wolne związki. Deprecjonuje się macierzyństwo i ojcostwo, bowiem młodych uczy się brutalnych reguł rywalizacji i wyścigu po karierę, w której dziecko może być jedynie przeszkodą.

Dostrzegamy, że ten fałszywy świat tak bardzo wpływa na myślenie i postawy ludzi, że zaczynają oni bezmyślnie przenosić szkodliwe medialne anty-wzorce do swojego codziennego życia. Ten proces dotyka przede wszystkim ludzi młodych, a więc właśnie tych, którzy dopiero stają u progu swojego życia rodzinnego. Tych, którzy najbardziej potrzebują pozytywnych wzorców.

W takiej atmosferze trudno budować szczęśliwe i silne rodziny. Trudno tym bardziej, im więcej lekceważenia i nieudolności płynie ze strony osób i instytucji powołanych do troski o życie polskich rodzin. Dyżurne, resortowe autorytety zajmują się promowaniem ateizmu, aborcji, nieodpowiedzialnej i krzywdzącej edukacji seksualnej oraz metody in vitro, nigdy nie przypominają, co to znaczy być kochającą i zdolną do poświęceń matką, odpowiedzialnym i troskliwym ojcem, czy dobrym dzieckiem. Także rządzący, poza przedwyborczymi obietnicami, zapominają, że przyszłość narodu i państwa złożona jest w rękach rodzin. Brakuje zatem realnych programów wspierania rodzin, brakuje systemowej opieki nad rodzinami, aby wesprzeć ich codzienne życie i pomóc w czasach, gdy tak wiele dziedzin życia regulowanych jest przez bezwzględny i brutalny wolny rynek. To zadziwiające i niepokojące, z jaką łatwością zapomina się o tragicznym obrazie demograficznym naszego społeczeństwa. Widzimy to przede wszystkim w środowisku wiejskim, które skazywane jest wręcz na powolne wymieranie.

Wszystko to sprawia, że wartość rodziny w oczach współczesnego tzw. nowoczesnego człowieka jest wyjątkowo niska. Dostrzegamy, że coraz bardziej umacnia się nowa forma ideologicznej tyranii.

Używa się dzisiaj wszystkich możliwych środków, aby zniechęcić ludzi do wiary. Dzisiaj tysiące Polaków żyją złudzeniem, że nie potrzebują Boga. Wystarczą pieniądze, wystarczy dobra zabawa, rozrywka, wystarczy wygodne życie, wystarczy sztuka, nauka, postęp cywilizacyjny.

Dzieje się tak nie tylko ze względu na zachowanie osób nieprzychylnych wierze. Często dzieje się tak również dlatego, że świadectwo współczesnych chrześcijan jest zbyt bojaźliwe, zbyt wstydliwe i niewyraźne. A nawet gorzej – zbyt często wielu współczesnych chrześcijan nie daje żadnego świadectwa.

Przypominamy jako chrześcijanie wielką i liczną armię, która schowała się w okopach przed niewielką, ale bardzo głośną grupą agresorów. Jesteśmy niczym przestraszona, zawstydzona większość, która boi się agresywnej mniejszości.

To właśnie o takich zjawiskach mówił św. Jan Paweł II: "Pokusa urządzenia świata i swego życia bez Boga, albo wbrew Bogu, bez jego przykazań, bez Ewangelii istnieje i zagraża również nam. A życie ludzkie i świat zbudowane bez Boga, w końcu obracają się przeciw człowiekowi".

 

Kochani!

Dlatego potrzeba nam dzisiaj rodzin odważnych, pięknych, dzielnie świadczących o swojej misji. Takich rodzin, jak te gromadzące się na Górze Chełmskiej. Potrzeba nam rodzin budujących swoje szczęście na ewangelicznym fundamencie. Rodzin wiernych Bogu i przykazaniom. Rodzin, które będą domowymi Kościołami, w których panować będzie miłość, jedność i wzajemny szacunek. W których fundamentem życia będzie Eucharystia i wierność Chrystusowi.

Potrzeba nam rodzin wychowujących młodych na ludzi odważnych i trzeźwych, wiernych wartościom, nieulegających chwilowym modom i medialnym prowokatorom.

Święty Jan Paweł II w adhortacji "Familiaris consortio" napisał: "Każda rodzina odkrywa i znajduje w sobie samej nie dające się stłumić wezwanie, które jednocześnie określa jej godność i odpowiedzialność: rodzino, "stań się" tym, czym "jesteś""!

W styczniu 2005 roku, na kilka miesięcy przed swoim odejściem do domu Ojca w niebie, św. Jan Paweł II przyjął na prywatnej audiencji członków Forum Stowarzyszeń Rodzinnych. Chory, cierpiący Papież poświęcał ostatnie siły, aby swoją bliskością i modlitwą wspomóc tych, którzy troszczą się o rodziny. Jeszcze raz osobistą postawą pełną miłości i troski zaświadczył najpiękniej, że "rodzina jest drogą Kościoła".

Na tym wyjątkowym spotkaniu Ojciec święty wypowiedział proste, ale jakże wymowne słowa: "Nie możemy ustąpić!". To zdanie jest wezwaniem dla nas wszystkich. Zbyt wielka jest wartość rodziny, zbyt ważna jest jej misja, byśmy mogli ustąpić w walce ze złem. Nie możemy bezmyślnie oddać naszych rodzin na szkodliwy wpływ niepokojących procesów, o których mówiliśmy wcześniej.

Nie możemy ustąpić! To znaczy: każdego dnia na nowo mamy podejmować troskę o nasze rodzinny, ale również o inne rodziny z naszego sąsiedztwa, z lokalnej wspólnoty czy całej ojczyzny. Mamy się troszczyć, aby nasze rodziny stawały się podobne do św. Rodziny z Nazaretu. Ubogiej i prostej, borykającej się z problemami, a nawet zmuszonej do ucieczki, ale rodziny silnej, zjednoczonej, pełnej miłości i wierności Bożemu prawu. Ten wspaniały wzór możemy realizować także dzisiaj, także we współczesnym świecie. Wszystko zależy od naszej wierności Bogu oraz naszego zaangażowania w walkę o to, by dobro zawsze zwyciężało.

Św. Jan Paweł II do apostołów trzeźwości mówił, że "błogosławi tej błogosławionej dla ojczyzny pracy". Niech te słowa przypominają nam o tym, jak ważne jest to dzieło, ale przede wszystkim mobilizują nas do tego, byśmy naszą świętość budowali na drodze troski o trzeźwość własną, trzeźwość naszych rodzin i całego narodu.

Prośmy Boga, aby obdarzył nas odwagą świętości, abyśmy niezłomnie, ale też z entuzjazmem i radością budowali lepszy świat, opierający się na Bożym prawie i Ewangelii, a przez to bardziej godny, bardziej przyjazny człowiekowi.

Na zakończenie przypomnijmy także przepiękne słowa papieża Franciszka: "Bóg mówi do ciebie: nie lękaj się świętości, nie lękaj się mierzenia wysoko, by być kochanym i oczyszczonym przez Boga, nie lękaj się być kierowanym przez Ducha Świętego. Pozwólmy się zarazić świętością Boga. Każdy chrześcijanin jest powołany do świętości. Świętość nie polega przede wszystkim na robieniu rzeczy niezwykłych, ale na tym, by pozwolić Bogu działać. Jest ona spotkaniem naszej słabości z mocą Bożej łaski, jest zaufaniem w Jego działanie, pozwalające nam żyć w miłości, czynić wszystko z radością i pokorą, dla chwały Bożej i służąc bliźniemu. Jest takie słynne zdanie francuskiego pisarza Léona Bloy`a. W ostatnich chwilach swego życia powiedział: "Jest tylko jeden powód do smutku - nie być świętym"".

 

Umiłowani!

Dziękuję za tę dzisiejszą wspólną Eucharystię i modlitwę. Skierujmy nasz wzrok ku Matce Najświętszej i prośmy słowami pokornej modlitwy św. Jana Pawła II:

Dziękujemy Ci,
Maryjo,
że nieustannie i niezawodnie
kierujesz nas ku Chrystusowi.
Czuwaj,
Matko Syna Bożego
nad nami,
czuwaj,
nad naszą niewzruszoną wiernością
Bogu,
Krzyżowi,
Ewangelii
i Kościołowi Świętemu,
tak, jak to czyniłaś od zarania naszych dziejów.
Broń tego narodu,
który od tysiąca lat idzie drogami Ewangelii.
Spraw, abyśmy żyli, wzrastali i wytrwali w wierze
do końca.
Bądź pozdrowiona, Córko Boga Ojca,
Bądź pozdrowiona, Matko Syna Bożego,
Bądź pozdrowiona, Oblubienico Ducha Świętego,
Przybytku Trójcy Przenajświętszej.
Amen

 

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.