Ks. Kazimierz Bednarski: "Gość w dom, Bóg w dom".

Napisane przez  Opublikowano w: Wizyty duszpasterskie

Co oznacza słowo "kolęda"

Calendarium - to po łacinie początek, stąd kalendarz. Calendae - kolęda wzięła się zatem od związania jej z początkiem roku. Historycznie przechodziła różne koleje, w Polsce najstarsza jej forma, to zbieranie daniny, potem dziesięciny, a dopiero dużo później jej akcent skierowano na modlitwę i poświęcenie mieszkania.

Kolęda a odwiedziny duszpasterskie

Dla mnie, kolęda przerodziła się już dawno w odwiedziny duszpasterskie. Pomiędzy kolędą a odwiedzinami duszpasterskimi jest istotna różnica. Odwiedziny nie są ograniczone ani czasem Bożego Narodzenia, ani karnawałem, ani wystrojem choinki. W parafii Ducha Świętego wizyty duszpasterskie trwają od okresu Bożego Narodzenia do 30 września. Odwiedziny uczą mnie przede wszystkim poznawania ludzi.

Podział parafii na cztery rejony

Każdy z naszych duszpasterzy ma swój rejon parafii, po to właśnie, żeby lepiej poznać wiernych i rodziny katolickie, utrzymywać z nimi ściślejszą więź. Podział parafii miał i ma w zamiarze wyzwolić u kapłana obowiązek poznawania ludzi. Za imieniem, nazwiskiem, poznanie to dotyczy dzieci, młodzieży, chorych, samotnych, ludzkich ideałów, zwycięstw i porażek. Takie poznawanie nie może ograniczać się tylko do okresu kolędowania. Księża odwiedzają rodziny, które przeżywają ważne wydarzenia związane z przyjmowaniem Sakramentów (Chrzest, Małżeństwo), życiem rodzinnym, rodziny ministranckie, przyjmują także zaproszenie od tych rodzin, dla których obecność księdza jako duszpasterza i kapłana jest czymś naturalnym i ważnym.

K+M+B - tutaj mieszka katolik

Piękna tradycja święcenia kadzidła, kredy, i tego pisania na drzwiach domu pierwszych liter imion Kacpra, Melchiora i Baltazara. Takie oznaczone drzwi są świadectwem, że tam, za tymi drzwiami mieszkają chrześcijanie, rodzina chrześcijańska. To jest takie publiczne wyznanie wiary. Dla księdza jest to znak, że w tym mieszkaniu (domu) mieszkają katolicy i pragną go przyjąć po kolędzie.

Jestem gościem

Stare polskie przysłowie mówi, że "Gość w dom, Bóg w dom". W domu Parafianina jestem gościem, korzystam z praw gościa i sam staram się zachowywać jak gość. Jako gość nie mam prawa egzekwować czegokolwiek, zależy mi jednak na bliskości z wiernymi. Jest ona możliwa wówczas, kiedy istnieje dobra wola z obydwu stron, kiedy istnieje wysoki poziom kultury osobistej i duchowej. Dlatego nieraz głośno podpowiadam o odpowiednim ubraniu podczas kolędy (podkoszulki, dresy nie są wskazane), o odpowiedniej lekturze, o prasie katolickiej, o bibliotece parafialnej.

Dlaczego potrzebujemy tych spotkań

W domach parafian jestem gościem, ale gościem dość szczególnym. Mogę delikatnie zaproponować jakąś formę wsparcia, kiedy widzę taką potrzebę. Będąc proboszczem parafii, która ma własny sklep parafialny i własną aptekę parafialną, mogę wielu chorym podpowiedzieć, że otrzymają lekarstwo po cenie zniżonej czy nawet za darmo. Noszę przygotowane talony żywnościowe na różne sumy i w zależności od sytuacji, zostawiam. Jest to swoisty komfort, który osiągnąłem po dwudziestoletniej, codziennej uporczywej pracy i wysiłku pracujących ze mną kapłanów, sióstr zakonnych, pracowników parafialnych i bardzo wielu mieszkańców parafii.

Co mi jeszcze daje kolęda?

Możliwość obserwacji jak dorasta dziecko, które chrzciłem, jak się czują małżonkowie, którym dawałem ślub, jak radzi sobie wdowa, która pochowała męża. Duszpasterz na te wydarzenia po prostu nie może być obojętny. Stąd powstaje nowa lista chorych leżących w domach, do zakrystii zgłaszają się nowi kandydaci na ministrantów, do biura przychodzą ludzie zamawiać Msze św. za swoich zmarłych lub z prośbą o Boże błogosławieństwo dla rodziny. Następuje zatem ożywienie parafii. Czasami trzeba udzielić informacji o istniejącym poradnictwie rodzinnym czy Caritas parafialnej, czasami trzeba przekonać do spowiedzi po dwudziestu czy trzydziestu latach, czasami trzeba przeczytać z Ewangelii, że Chrystus tak bardzo nas umiłował, że życie oddał, a za taką miłość można płacić tylko miłością.

Ofiara

W naszej diecezji istnieje zwyczaj ofiary. I ja uważam, że tego co jest zwyczajem nie wolno niszczyć. Sumy przekazywane Kościołowi są bardzo potrzebne. Są one różne, np. podczas tegorocznej kolędy otrzymałem dwie ofiary po 200 zł i 16 ofiar po 100 zł. Resztę stanowiły ofiary po 10 zł, czasem trafiła się ofiara 20 zł, 50 zł, ale były i po 5 zł i po 2 zł. Oczywiście były sytuacje, gdzie ofiary nie było, albo jej nie wziąłem.

Na co przeznaczane są ofiary

Dla zorientowania podam, że na te ofiary czeka diecezja inspirująca różne przedsięwzięcia oraz urzędy skarbowe. Podatku od mieszkańców parafii płacę rocznie 3 580 zł, a wikariusze 3 600 zł. Do tego dochodzi podatek od nieruchomości na ten rok 6 995 zł oraz opłaty za prąd i centralne ogrzewanie - średnio miesięcznie 40 000 zł. Oczywiście pozostaje jeszcze woda, gaz etc. Z kolędy płacimy też nasze parafialne zobowiązania na seminarium, albowiem system kopert, które rozdawaliśmy po kolędzie nie zdał egzaminu.

Dziękuję...

...za możliwość uściśnięcia ręki, za przeżywane wspólnoty eucharystyczne, za wszelkie dobro, którego doświadczam jako kapłan, którego doświadczają moi kapłani, siostry zakonne. Za możliwość rozwoju swojego kapłaństwa poprzez ludzkie problemy, za możliwość służby. Czasami przepraszam za innego proboszcza, który okazał się mało wyrozumiały, za katechetę, który "uwziął się" na dziecko. I za siebie, za swoje małości.

 

Więcej w tej kategorii: « Jak przygotować się do wizyty

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.