Ogłoszenia Duszpasterskie

Świat naznaczony jest chorobami, wypadkami, tragicznymi splotami wydarzeń. Nawet wiara nie zdoła uchronić nas przed doświadczeniem poważnych kryzysów. Jednak nam, którzyśmy usłyszeli Dobrą Nowinę i przyjęli jej moc, dane jest światło nadziei płynącej ze zmartwychwstania Chrystusa. To światło jest wszystkim niezbędne do życia, dlatego świadomi rozmiarów ludzkiego bólu i rozpaczy, jako chrześcijanie stawajmy się szafarzami nadziei, która podnosi i leczy złamanych na duchu.
W Starym Testamencie lud Izraela lękał się słuchać Boga na Horebie, dlatego Bóg powołał proroków, aby głosili Jego słowo. W Nowym zaś On sam przemawia do ludzkich serc przez swego Syna; wcielone Słowo. Jest to nowa nauka z mocą, głoszona przez Tego, który ma władzę, niosąca światło wolność uwięzionym w niewoli grzechu. Otwórzmy dziś na nią nasze serca, abyśmy mogli doświadczyć zbawienia od zła oraz nowego życia w wolności dzieci Bożych.
Co to znaczy zostawić wszystko i pójść za Jezusem? To znaczy uwierzyć, że mówi prawdę. Bardziej zaufać Jemu niż sobie. To pozwolić, by nas odrywał od tego, na czym jesteśmy skupieni i czym jesteśmy pochłonięci. To nabrać dystansu do własnych dążeń. Choć zewnętrzne warunki pozostają jednakowe, wewnątrz zmienia się mnóstwo: w każdej sprawie pytamy Jezusa o Jego wolę, wszystko jej podporządkowujemy, pozwalając, aby to On faktycznie kierował naszym życiem.
Kapłan Heli i św. Jan Chrzciciel, ostatni prorok Starego Przymierza, wskazują na przychodzącego Boga. Heli mocą swojej posługi rozpoznaje głos Pana i jako pierwszy uczy Samuela gotowości do słuchania Bożego słowa. Św. Jan natomiast wskazuje swym uczniom na Jezusa - Baranka Bożego. Otrzymane na chrzcie namaszczenie dało także nam udział w godności kapłańskiej i prorockiej Chrystusa, a więc uzdolniło nas do rozpoznawania przyjścia Boga i odpowiadania na Jego wezwanie. Jeśli jednak chcemy stać się sługami Słowa, niosąc Je innym, potrzebna nam jest umiejętność pozostania "w cieniu", byśmy nie przesłaniali mocy i blasku Jezusa.
Chrzest Jezusa oznacza Jego ujawnienie się przed światem, początek publicznej misji. Jest to też znak namaszczenia Duchem Świętym, które miało się stać udziałem wszystkich ochrzczonych w Jego imię. Syn Boży staje w tłumie grzeszników, solidarny z nimi, gotowy dzielić ich los. Dzięki Niemu ci sami grzesznicy mocą Ducha stają się synami i córkami Boga, podobnymi do Niego, wyzwolonymi od zła.
To niby takie oczywiste: pobraliśmy się i teraz jesteśmy rodziną. Niekiedy dość szybko okazuje się, że to, co wydawało się tak proste, nie przychodzi z łatwością. Kiedy zrezygnować ze swojego zdania, a kiedy przy nim trwać? Co robić, kiedy zupełnie nie wiemy, co będzie dobre? Pewnie potrzeba czasu i umiejętności pokornego słuchania, żeby jak św. Józef mieć w sobie odwagę i gotowość do nieprzewidzianych zmian. On po prostu "wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu".
To niby takie oczywiste: pobraliśmy się i teraz jesteśmy rodziną. Niekiedy dość szybko okazuje się, że to, co wydawało się tak proste, nie przychodzi z łatwością. Kiedy zrezygnować ze swojego zdania, a kiedy przy nim trwać? Co robić, kiedy zupełnie nie wiemy, co będzie dobre? Pewnie potrzeba czasu i umiejętności pokornego słuchania, żeby jak św. Józef mieć w sobie odwagę i gotowość do nieprzewidzianych zmian. On po prostu "wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu".
Podobnie jak król Dawid pragniemy zbudować Bogu świątynię. Żeby było wiadomo, gdzie jest, gdzie Go można znaleźć. Świątynię piękną i trwałą, na miarę naszych możliwości i naszego wyobrażenia o wielkości Boga. Budujemy ją z najbardziej wzniosłych pojęć, subtelnych poruszeń serca, tkamy misterne zasłony definicji. Tu będziesz, mówimy do Boga, i na chwilę czujemy się bezpiecznie. Ale Bóg się wymyka, nie może usiedzieć na miejscu. Jest wszędzie. "Z nami".
"Radujcie się zawsze w Panu" - głosi dziś antyfona na wejście. Adwent, jak zresztą całe chrześcijaństwo, zaprasza nas do radości zuchwałej. To ona jest miarą nadziei. Jeśli mimo wszystko - mimo smutku, niepowodzeń, zmęczenia własnym złem i głupotą - jest w nas wewnętrzna radość, to znaczy, że trwa nadzieja. Radość z tego, co przed nami, czego jeszcze nie widać, co jedynie daje się przeczuć w ledwie widocznych znakach, powoli przeradza się w pewność: "Pan jest blisko".
"Pocieszcie, pocieszcie mój lud". Współczujące spojrzenie nie pozwala nam dłużej milczeć. Nadzieja nie jest naszą własnością. Nikt, kto widzi i słyszy, nie może pozostać bezczynnym obserwatorem. Początkiem Ewangelii jest "głos wołającego na pustyni". Trzeba wołać, bo znękany świat przestał czekać, bo już się niczego nie spodziewa. W środku bogatego świata człowiek doświadcza jałowej ziemi pustyni. Kto go pocieszy?

Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka