Ogłoszenia duszpasterskie - 1 września 2019 - XXII Niedziela Zwykła

Napisane przez  Opublikowano w: Ogłoszenia Duszpasterskie

Dążenie do pierwszeństwa, do pochwał, do zaszczytów jest chorobą duszy. Skłonność do porównywania się z innymi albo do wybijania się kosztem drugich świadczy o tym, że nie potrafimy cieszyć się Panem, nie przyjmujemy Jego darów. Kto uczestniczy w Eucharystii z wiarą w nieskończoną i niepowtarzalną miłość Jezusa, ten nie musi już szukać gdzie indziej zaspokojenia swoich najgłębszych pragnień. Prostota, pokora, służba cechują tych, których Jezus wyzwolił.

 

Kalendarz liturgiczny i duszpasterski

  • Wspomnienia liturgiczne
    • Wtorek (3 września) - Wspomnienie św. Grzegorza Wielkiego, papieża i doktora Kościoła.
    • Środa (4 września) - Wspomnienie błogosławionych dziewic i męczennic Marii Kanuty (Józefy Chrobot) i Towarzyszek albo wspomnienie błogosławionych dziewic i męczennic Marii Stelli i Towarzyszek.
    • Sobota (7 września) - Wspomnienie św. Melchiora Grodzieckiego, prezbitera i męczennika.
  • Dzisiaj
    • Pierwsza niedziela miesiąca - Msze święte powracają do porządku sprzed wakacji - zamiast Mszy świętej o godz. 19.30, będzie Msza święta o godz. 15.00. Podczas wszystkich Mszy świętych będzie dyżur spowiadających kapłanów. Informacja zwłaszcza dla uczniów szkół.
    • Po Mszach świętych - kwesta proboszczowska na potrzeby Kościoła.
    • 80 rocznica wybuchu II wojny światowej. Pozytywnie odpowiadamy na prośbę prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Andrzeja Dudy, aby w kościołach na terenie diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej zabrzmialy dzwony o godz. 14.00.
  • Poniedziałek (2 września)
    • Początek Roku Szkolnego i Katechetycznego 2019/2020.
    • Msza święta dla uczniów, rodziców uczniów, nauczycieli, pracowników szkół - godz. 8.00.
    • Msza święta dla Szkoły Katolickiej - godz. 9.00.
    • Po Mszy świętej wieczornej Wspólnota Veni Creator zaprasza na adorację i modlitwy uwielbienia.
    • Z uwagi na pierwszy tydzień miesiąca września, tradycyjnie wspólnoty modlitewne mają swoją intencje wieczorem o godz. 18.00 i spotkanie z opiekunem kapłanem w kaplicy Chrystusa Króla.
  • Piątek (6 września)
    • Pierwszy piątek miesiąca.
    • Spowiedź rano od 7.00 do 8.00, w południe przed Mszą świętą o godz. 12.00, i wieczorem od godz. 16.00 do 18.00.
    • Dodatkowe Msze święte o godz. 9.00 (intencja Szkoły katolickiej) i 16.30 - intencja chorych.
    • Mali Rycerze zapraszają na całodobową adorację i Mszę świętą o północy w kaplicy Chrystusa Króla.
  • Sobota (7 września)
    • Kapłani odwiedzą chorych z sakramentami od godz. 9.00.
    • Ks. Piotr Woźniak zaprasza wszystkich ministrantów na zbiórkę o godz. 12.30 w salce ministranckiej.
  • Niedziela (8 września)
    • O godz. 15.00 zapraszamy dzieci z tornistrami. Pobłogosławienie tornistrów i przyborów szkolnych oraz życzenia aby ten nowy rok szkolny, aby był czasem pilnej nauki, dobrego wychowywania i łaski zdrowia.
    • Przyszła niedziela to także tradycyjny "Festyn Rodzinny". Przygotowują go: Koszalińska Spółdzielnia Mieszkaniowa "Przy|esie", Parafia pw. Ducha Świętego, Rady Osiedli im. Kotarbińskiego, Śniadeckich, Wańkowicza, Miejska Energetyka Cieplna, Centrum Kultury 105. X jubileuszowy Festyn pod nazwą "Postaw na Rodzinę" - tereny sportowo-rekreacyjne parafii, czas trwania od godz. 13.00 do 16.00. ZAPRASZAMY!
    • 8 września w tym roku przypada w niedzielę , dlatego pobłogosławienie chlebów - nasze parafialne dożynki - odbędą się w poniedziałek 9.09. 2019 r. o godz. 18.00.

 

Ogłoszenia różne

  • Zapisujemy się już na pielgrzymkę do Skrzatusza - 15 września. Biuro parafii.
  • Młodzież ma spotkanie w Skrzatuszu - 14 września. Wszelkie informacje u katechetów.
  • Czwartek (5 września 2019), godz. 12.00 - na Mszy świętej spotkanie Klubu Inteligencji Katolickiej. Kaplica Chrystusa Króla - ks. Mariusz Kołaciński.
  • 27-29 września - Pielgrzymka do sanktuarium w Licheniu, Brdowie i Świnicach Wareckich. Zapisy w biurze Radia Maryja.
  • Wtorek (3 września), godz. 13.30, kino "Kryterium" - film "Tajemnice Ojca Pio".
  • 7 września, godz. 19.00, plac przy kościele św. Wojciecha - koncert pt. "Czas ognia" w wykonaniu artystów krakowskich.

 

Na nowy tydzień wszystkim życzymy łaski zdrowia - Szczęść Boże!
Ks. Kazimierz Bednarski - proboszcz

 

Komentarz do czytań: ks. Jarosław Januszewski, Oremus - wrzesień 2007.

 

UWAGA! Jeśli czcionka jest dla nas zbyt mała i mamy trudności z czytaniem, można tekst powiększyć. U góry, obok zdjęcia tytułowego, znajduje się szara belka, na której znajduje się napis "wielkość czcionki", a obok dwa znaczki: "+" (plus) oraz "-" (minus). Naciskając na te znaczki możemy tekst powiększyć lub pomniejszyć.

 

MĘCZENNICE Z NOWOGRÓDKA

Z całym Kościołem, który świętuje Wielki Jubileusz Roku 2000, siostry nazaretanki obchodzą jubileusz 125-ecia istnienia zgromadzenia. W skarbcu historii przechowują żywą pamięć wydarzenia z 1 sierpnia 1943 roku, kiedy to w Nowogródku poniosło śmierć męczeńską z rąk niemieckich nazistów 11 sióstr. Złożyły one swoje życie w ofierze za aresztowanych członków polskich rodzin i za kapłana. Są chlubą Kościoła i zgromadzenia. Ich beatyfikacji dokona Jan Paweł II 5 marca 2000 roku.

Pierwsze nazaretanki przybyły do Nowogródka 4 września 1929 roku na zaproszenie bpa Zygmunta Łozińskiego, by zająć się religijnym wychowaniem i nauczaniem dzieci i młodzieży. Miasteczko to, położone na wschodnich krańcach ówczesnej Rzeczypospolitej (obecnie Białoruś), zamieszkiwała zróżnicowana narodowościowo ludność. Polacy, Białorusini, Żydzi i Tatarzy tworzyli barwne, bogate kulturowo i harmonijnie żyjące społeczeństwo. Nowogródek posiadał zarówno żydowską synagogę, jak i meczet.

Siostry podjęły pracę wśród młodzieży. Na początku założyły internat, a następnie, od 2 września 1930 roku, w wynajętym lokalu zaczęła działać szkoła. W ciągu ośmiu miesięcy staraniem zgromadzenia i społeczeństwa została wybudowana szkoła powszechna. Pierwszym dziełem apostolskim sióstr, warunkującym niejako działalność edukacyjną, była praca związana z kościołem pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego, zwanym Białą Farą, który stanowił ważny ośrodek oddziaływania religijnego na mieszkańców miasta i okolic. Siostry tworzyły wspólnotę domu Chrystusa Króla w Nowogródku. Wszystkie dawały przykład głębokiej wiary, nadziei i miłości, którą przypieczętowały krwią męczeńską.

SYLWETKI MĘCZENNIC

S. Maria Stella od Najświętszego Sakramentu (Adela Mardosewicz), urodzona 14 grudnia 1888 roku we wsi Ciasnówka w powiecie nieświeskim (obecnie Białoruś, diecezja mińsko-mohylewska), została przyjęta do zgromadzenia 14 września 1910 r. Formację nowicjacką otrzymała w Albano we Włoszech, w międzynarodowym nowicjacie, gdzie złożyła pierwsze śluby i śluby wieczyste. We wspólnocie nazaretańskiej pełniła różne funkcje: wychowawczyni internatu, ekonomki, zakrystianki. Do Nowogródka przyjechała w 1936 r. W latach drugiej wojny światowej była w Nowogródku przełożoną. Przyjęto ją do nowicjatu z oporami, miała bowiem poważną wadę serca. Ówczesna przełożona generalna m. Laureta Lubowidzka orzekła jednak, «że nie tylko zdrowe siostry są potrzebne w zgromadzeniu». S. Marię Stellę charakteryzowała dobroć, wspaniałomyślność i czynna miłość bliźniego, której uczyła się u stóp ołtarza, wpatrując się w Najświętszy Sakrament. Nazywano ją «mamą» młodzieży nowogródzkiej. Wszyscy szukali u niej pocieszenia, szczególnie ci, którzy nie zdali matury. W krytycznym momencie, gdy Rosjanie zdobywali Nowogródek i siostry uległy ogólnej panice, sytuację opanowała s. Maria Stella mówiąc do nich: "Gdzie mamy iść? Do Jezusa". Wszystkie siostry weszły do kaplicy i o ucieczce nie było już mowy. To ukierunkowanie na Jezusa pomogło jej prowadzić wspólnotę i nie zmylić drogi nawet podczas ciemnej nocy okupacyjnej.

S. Maria Imelda od Jezusa Hostii (Jadwiga Karolina Żak) urodziła się 29 grudnia 1892 roku w Oświęcimiu (obecna diecezja bielsko-żywiecka). Została przyjęta do zgromadzenia 13 maja 1911. Formację nowicjacką razem z s. Marią Stellą otrzymała w Albano, gdzie też złożyła pierwsze śluby i śluby wieczyste. Pracowała jako nauczycielka i wychowawczyni w internacie. Ludzie wspominają ją jako osobę rozmodloną, bogatą wewnętrznie. Do Nowogródka przyjechała w 1936 r. W czasie okupacji była zakrystianką w kościele Przemienienia Pańskiego. Pracę swoją wykonywała z zaangażowaniem i z ogromną dbałością czuwała nad czystością bielizny kościelnej i wystrojem ołtarza. Ministrantów, którymi się opiekowała, uczyła ładu wewnętrznego poprzez porządek zewnętrzny. Często powtarzała: "Tak jak komeżki są czyste, tak i dusze wasze powinny być czyste". Pisała: "Spraw Panie, by moja modlitwa była jak ciężki kamień sięgający dna boskiej głębi, a na powierzchni wód zataczała coraz szersze kręgi". I została wysłuchana.

S. Maria Rajmunda od Jezusa i Maryi (Anna Kokołowicz) urodziła się 24 sierpnia 1892 roku w Barwaniszkach na ziemi wileńskiej (obecnie Litwa, archidiecezja wileńska). Do zgromadzenia wstąpiła 1 listopada 1918 roku. Formację nowicjacką otrzymała w Grodnie, gdzie też złożyła pierwsze śluby, a później wieczyste. Do Nowogródka przyjechała w 1934. Nie ma wielu informacji o tej prostej, niewykształconej siostrze, która nigdy nie chodziła do szkoły. W zgromadzeniu pracowała w kuchni, pralni i ogrodzie, pomagała w gospodarstwie i sprzątała szkołę, prowadziła też bufet śniadaniowy. S. Maria Rajmunda była chorowita, cierpiała na silny artretyzm, mimo to "pracowała jak mrówka". Jej wybuchowy temperament, a po części i cierpienie, były niekiedy przyczyną przykrych reakcji. W stosunku do uczniów nowogródzkiej szkoły była "cicha, spokojna, życzliwa, skromna, opanowana w słowie. Czas wolny od zajęć domowych spędzała w kaplicy".

S. Maria Daniela od Jezusa i Maryi Niepokalanej (Eleonora Aniela Jóźwik) urodziła się 25 stycznia 1895 roku w Poizdowie na Podlasiu (obecna diecezja siedlecka). Do zgromadzenia została przyjęta 21 stycznia 1920 roku. Skrócony czas formacji nowicjackiej ze względu na działania wojenne odbyła w Grodnie, gdzie złożyła pierwsze śluby, a siedem lat później śluby wieczyste. Nie odebrała żadnego wykształcenia poza trzymiesięcznym kursem wieczorowym. Wypełniała obowiązki domowe takie jak praca w kuchni, pralni, sprzątanie szkoły. Do Nowogródka przyjechała w 1932 roku. Usługiwała gościom i księdzu kapelanowi, opiekowała się refektarzem, a także kuchenką szkolną. Z natury była powolna, ale wszystko robiła jakby niepostrzeżenie, bez rozgłosu. Ksiądz kapelan powiedział o niej: "Cichy, dyskretny Anioł Stróż. Była ogromnie troskliwa, pogrążona w modlitwie, skupiona, żyła ciągłą obecnością Bożą". Miłością i troską otaczała dzieci, zwłaszcza najbiedniejsze.

S. Maria Kanuta od Pana Jezusa w Ogrójcu (Józefa Chrobot) urodziła się 22 maja 1896 roku w Raczynie w powiecie wieluńskim (obecna archidiecezja częstochowska). Jej powołanie zakonne związane jest ze specjalnym znakiem danym przez Boga. Ona sama nie myślała o życiu konsekrowanym. Zgodnie z wolą rodziców miała wyjść za mąż. Gdy dano już na zapowiedzi, we śnie usłyszała głos: "Nie wychodź za Stanisława, twój Oblubieniec czeka na ciebie w Grodnie, a jako prezent ślubny podaruje ci czerwoną sukienkę". Do zgromadzenia wstąpiła 21 kwietnia 1921 roku. Formację nowicjacką otrzymała w Grodnie, gdzie złożyła pierwsze śluby i śluby wieczyste. Do Nowogródka przybyła najwcześniej z całej grupy męczennic: w 1931 roku. Na placówce tej cały czas pracowała w kuchni. Zdrowie miała słabe, nieraz bardzo cierpiała, lecz "trwała przy kuchni z miłości do Pana Jezusa". Świadkowie jej życia zgodnie twierdzą, że miała dar modlitwy kontemplacyjnej. "Gdy wybuchła wojna, codziennie do północy krzyżem leżała w kaplicy i błagała o miłosierdzie i o to, by Królestwo Boże owładnęło światem". Niekiedy zwierzała się siostrom, że jej sen nie spełnił się do końca, bo nie otrzymała "czerwonej sukienki". Prawdopodobnie w chwili śmierci zrozumiała w pełni, że to męczeństwo jest obiecanym darem - "czerwoną sukienką".

S. Maria Sergia od Matki Bożej Bolesnej (Julia Rapiej) urodziła się 18 sierpnia 1900 r. we wsi Rogożyna w powiecie augustowskim (obecna diecezja ełcka). Do zgromadzenia została przyjęta 25 grudnia 1922 r. Formację nowicjacką rozpoczęła w Grodnie, skąd po roku została wysłana z innymi siostrami do Ameryki. W Des Plaines złożyła pierwsze śluby, a w Filadelfii śluby wieczyste. Do Nowogródka przyjechała w 1933 r. Gdy w domu w Filadelfii siostry mówiły jej o groźbie wojny w Europie, s. Maria Sergia odpowiedziała: "Tego się nie boję, bo nie mam nic innego, co mogłabym dać Panu Jezusowi za Jego miłość, więc pragnę oddać Mu swoje życie i męczeństwa też się nie boję". W klasztorze wykonywała prace domowe: pomagała w kuchni, a w czasie wojny w gospodarstwie. Wyróżniała ją szczególna miłość do Matki Najświętszej. Był to jej ulubiony temat rozmów. Oddziaływała na innych swoim życiem wewnętrznym. Ktoś o niej powiedział: "Jak ta siostra przejdzie obok mnie, to mnie się wówczas żyć chce i wraca do mnie równowaga duchowa, a myślałem o tym, aby już raz to życie zakończyć". Nazywano ją "ukrytym skarbem Nazaretu".

S. Maria Gwidona od Miłosierdzia Bożego (Helena Cierpka) urodziła się 11 kwietnia 1900 r. w Granowcu, w powiecie Odolanów (obecna diecezja kaliska). Do zgromadzenia została przyjęta 17 lutego 1927 r. Formację nowicjacką otrzymała w Grodnie, gdzie złożyła pierwsze śluby, a potem śluby wieczyste, po czym wyjechała do Nowogródka w 1936 r., gdzie pracowała w gospodarstwie. Pozostała w pamięci sióstr i mieszkańców Nowogródka jako "pełna wesela i radości. (...) Bardzo pracowita, w zakresie swojej pracy utrzymywała ład i porządek. Miała w swych rękach gospodarkę i ogród. Niestrudzenie pracowała od świtu do nocy. Spieszyła również do kaplicy - umiała się modlić, bo Bóg błogosławił jej pracy i dawał ładne plony. Całe jej życie przepełnione było głęboką wiarą w Pana Boga, a swoje obowiązki traktowała jako wyraz wiary i miłości Pana Boga i bliźniego". Zyskała miano "tytana pracy i modlitwy".

S. Maria Felicyta (Paulina Borowik) urodziła się 30 sierpnia 1905 r. w Rodnie w województwie lubelskim (obecna diecezja siedlecka). Do zgromadzenia została przyjęta 4 lutego 1932 r. Po formacji nowicjackiej w Grodnie złożyła pierwsze śluby w 1935 r. i wyjechała do Nowogródka. Nie miała żadnego wykształcenia. W Nowogródku pomagała w sprzątaniu szkoły i internatu oraz w innych pracach domowych. Z natury cicha, pracowita, uprzejma, pogodna i skromna, przeszła przez życie jakby niepostrzeżenie. Nie ma o niej wielu wzmianek. Kochały ją siostry i kochało otoczenie.

S. Maria Heliodora (Leokadia Matuszewska) urodziła się 8 lutego 1906 r. w Starej Hucie w powiecie świeckim (obecna diecezja pelplińska). Ukończyła cztery klasy niemieckojęzycznej szkoły powszechnej. Do zgromadzenia została przyjęta 8 stycznia 1933 r., a po ukończeniu nowicjatu w Grodnie złożyła pierwsze śluby w 1935 r. i wyjechała do Nowogródka, gdzie pomagała w sprzątaniu szkoły, na furcie szkolnej i w kuchni. Była pogodna i radosna, prawa, szczera i wszędzie tam, gdzie się pojawiła, wnosiła wiele pogody ducha. Miała w sobie wielką Bożą radość, toteż nowogródczanie lubili na nią patrzeć, a dzieci ją wprost uwielbiały. "Ta zawsze uśmiechnięta, dzielna zakonnica była ulubienicą maluchów". Jedna z matek powiedziała: "Przyprowadziłam dzisiaj dziecko, aby popatrzeć na siostrę Heliodorę, bo jestem zdenerwowana, a ta siostra dziwnie kojąco na mnie wpływa i zawsze po rozmowie z nią odchodzę podniesiona na duchu". Podczas okupacji sowieckiej jej Boży entuzjazm wywarł wielki wpływ na dyrektora szkoły, Rosjanina i niewierzącego, a także na jego rodzinę. S. Maria Heliodora była żywym świadkiem wiary, dlatego Bóg przez nią mógł oddziaływać na innych.

S. Maria Kanizja (Eugenia Mackiewicz) urodziła się 27 listopada 1903 r. w Suwałkach (obecna diecezja łomżyńska). Do zgromadzenia wstąpiła 27 sierpnia 1933 roku jako osoba pracująca samodzielnie. Na tę decyzję wpłynęła nagła śmierć jej brata kapłana, choć o życiu zakonnym myślała już w wieku 14 lat. Formację nowicjacką otrzymała w Albano, gdzie też złożyła pierwsze śluby w 1936 r. Pracowała w szkole najpierw w Kaliszu, a od 1938 r. w Nowogródku. Dla siebie twarda i wymagająca, względem innych była pełna wyrozumiałości. To, co przekazywała dzieciom i młodzieży, wypływało z jej osobistego doświadczenia, wyrastało z modlitwy i ofiary. Cieszyła się zaufaniem uczniów. Dzieci przygotowujące się do I Komunii św. mówiły jej o swoich słabościach i grzechach, a ona pomagała każdemu rozwiązać wątpliwości. "Była nauczycielką wymagającą i surową — miała wprawdzie przydomek 'Siostra dyscyplina', lecz była lubiana i szanowana".

S. Maria Boromea (Weronika Narmontowicz) urodziła się 18 grudnia 1916 r. w Wiercieliszkach na ziemi grodzieńskiej (obecna diecezja grodzieńska). Do zgromadzenia wstąpiła 24 grudnia 1936 roku w Grodnie, gdzie po ukończeniu nowicjatu złożyła pierwsze śluby w 1939 r. i wyjechała do Nowogródka. W czasie okupacji radzieckiej pracowała jako sprzątaczka w szkole rosyjskiej mieszczącej się w budynku dawnej szkoły sióstr, a po jej zamknięciu pomagała w gospodarstwie. Na prośbę rodziców i za zgodą przełożonych na pewien czas pojechała do domu, ale nie została tam długo, bo - jak napisała do swojej mistrzyni z nowicjatu - "coś ją nagliło, żeby wrócić do sióstr". Z natury zamknięta w sobie, o dużym poczuciu własnej godności, ukształtowanym przez przynależność do szlachty zaściankowej, wrażliwa i subtelna, zmagała się z sobą, by w pełni odpowiadać na stawiane jej wymagania. Siostry wspominają jej poświęcenie dla każdej sprawy, pracowitość, oddanie modlitwie. S. Maria Boromea przeżywała kryzys powołania, zmagania i rozterki, bo trudno jej było, jako początkującej w życiu wewnętrznym, zaufać Bogu do końca, gdy w świecie szalała nienawiść. Nad jej sercem czuwał jednak Ktoś większy od jej słabości. Nie tylko przynaglił ją do powrotu, ale ofiarował za darmo łaskę męczeństwa.

MĘCZEŃSTWO

Wybuch II wojny światowej 1 września 1939 r. i okupacja ziem wschodnich, najpierw sowiecka, a potem niemiecka, zburzyły ład i porządek nowogródzkiej wspólnoty. W czasie okupacji sowieckiej siostry żyły w rozproszeniu, spotykały się jednak na Mszy św. i nabożeństwie wieczornym w Farze. Jeszcze bardziej zbliżyły się wówczas do ludzi. Wyrzucone z domu, borykały się z problemami życia codziennego i z bliska poznawały cierpienie innych. W czasie okupacji niemieckiej siostry powróciły do klasztoru i starały się być dla udręczonej ludności znakiem nadziei. Takim światłem w mroku stała się podczas obu okupacji Fara, nic też dziwnego, że wierni wypełniali ją tłumnie. Sytuacja była bardzo trudna. Najeźdźcy próbowali poróżnić Białorusinów i Polaków zgodnie z zasadą divide et impera. Wraz z przybyciem do Baranowicz grup specjalnych gestapo wzmógł się terror wobec ludności cywilnej w mieście i całym województwie. 31 lipca 1942 r. odbyła się pierwsza zbiorowa egzekucja, podczas której rozstrzelano 60 osób.

Siostry były ostoją dla Polaków nie tylko poprzez swą gorliwą modlitwę w kościele, ale także przez działalność charytatywną, gdyż to oni najbardziej, po ludności żydowskiej, byli prześladowani ze względu na narodowość i wiarę. Na wiosnę 1943 r. siostry jeszcze bardziej wzmogły swój apostolat na polu religijnym i charytatywnym. Wysyłały paczki deportowanym w głąb Rosji, pomagały wszystkim potrzebującym pomocy, zorganizowały chór, który śpiewał podczas nabożeństw. S. Maria Kanizja przygotowała trzy grupy dzieci do I Komunii św. i prowadziła w domach tajne nauczanie języka polskiego i historii. Udręczeni nowogródczanie szukali pociechy i ukojenia w Eucharystii, którą sprawował codziennie ks. Aleksander Zienkiewicz, jedyny w tej okolicy ocalały kapłan. Wieczorem przed wystawionym Najświętszym Sakramentem wierni, razem z księdzem i siostrami, odmawiali różaniec.

W nocy z 17 na 18 lipca 1943 r. gestapo aresztowało w Nowogródku ok. 120 osób i zamierzało je rozstrzelać. Ich rodziny dzieliły się swoim bólem z siostrami. W tej sytuacji po południu owego dramatycznego dnia s. Maria Stella przy spotkaniu z ks. Aleksandrem Zienkiewiczem powiedziała: "Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny - modlimy się nawet o to". Tę decyzję siostry podjęły wspólnie, a s. Maria Stella jako przełożona domu wyraziła ją wobec księdza kapelana. Informacja dotarła do uwięzionych i jak wspomina jedna z aresztowanych: "nowa otucha i nadzieja wstąpiła w nasze serca".

W końcu skazanym zamieniono karę śmierci na wywóz do pracy w Niemczech. Niektórych zwolniono. Transport wyruszył na zachód 24 lipca 1943 r. Wszyscy wywiezieni przeżyli wojnę i ocaleli.

Na liście osób poszukiwanych przez gestapo znajdował się również ks. Aleksander Zienkiewicz. S. Maria Stella powiedziała do niego: "Mój Boże, ksiądz kapelan jest o wiele potrzebniejszy niż my, toteż modlimy się teraz o to, aby Bóg raczej nas zabrał niż księdza, jeśli jest potrzebna dalsza ofiara".

31 lipca 1943 roku jeden z gestapowców nakazał siostrom stawić się wieczorem, o godz. 19.30, w komisariacie okręgowym, w gmachu dawnego urzędu wojewódzkiego. Wieczorem, po nabożeństwie różańcowym, jedenaście sióstr nazaretanek ze swą przełożoną udało się na gestapo. Siostry spodziewały się w najgorszym wypadku wywiezienia na prace przymusowe do Niemiec. W domu pozostała dwunasta z nich, s. Maria Małgorzata Banaś, pracująca w szpitalu. Wracając z pracy, spotkała współsiostry, które szły na komisariat. Pragnęła do nich dołączyć, ale przełożona poleciła jej wrócić do klasztoru i zaopiekować się Farą i księdzem.

Wyrok na siostry był przesądzony z góry. Eksterminacją księży i zakonnic w Nowogródku i jego okolicach zajmowała się policja bezpieczeństwa z Baranowicz, kierowana przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, która dążyła do "rozbicia chrześcijaństwa". Tętniąca życiem religijnym Fara, nazywana "kolebką nadziei, gniazdem polskości i bastionem katolicyzmu", musiała zostać zlikwidowana. Stąd też nie oskarżano sióstr o nic ani nie przeprowadzono dochodzenia. Spędziły noc na modlitwie zamknięte w niewielkiej piwnicy komisariatu.

W niedzielę 1 sierpnia 1943 roku o świcie gestapowcy wywieźli siostry i rozstrzelali je w niewielkim brzozowo-sosnowym lesie, w odległości 5 kilometrów od Nowogródka. Okoliczności męczeństwa sióstr znane są z fragmentarycznych wypowiedzi uczestników egzekucji. Jeden z gestapowców, Niemiec pochodzący z Łotwy, który stołował się u Polki, Marii Tarnowskiej, w niedzielę 1 sierpnia 1943 zjawił się na śniadaniu. "W pewnym momencie złapał się za głowę i powiedział: 'Ach, jak one szły, trzeba było widzieć, jak one szły!'. Na pytanie gospodyni domu: 'Kto szedł?', odpowiedział: 'Siostry'. Innym razem powiedział: 'Tak, one rzeczywiście były niewinne'". Estończyk pracujący w komisariacie, który widział siostry w piwnicy przed śmiercią i uczestniczył w egzekucji, opowiedział, że siostry "w lesie przed straceniem poklękały wszystkie, modliły się, a następnie klęcząc żegnały się ze sobą. Matka przełożona każdą błogosławiła. Ostatni cios odbierały na klęczkach". U innej rodziny polskiej, państwa Cieślewiczów, stołowali się dwaj oficerowie z brygady lotnej z Baranowicz i ich kierowca. Pan Cieślewicz próbował dowiedzieć się czegoś o losie sióstr od szofera. Powiedział on, że "sami oficerowie z lotnej brygady rozstrzeliwali siostry. I że tylko jedną ich prośbę wykonali, mianowicie siostry prosiły, aby nie zdejmowano z nich ubrania zakonnego. Tak się stało - miały wszystko na sobie". Potwierdziła ten fakt ekshumacja dokonana w dniu 19 marca 1945 roku.

Śmierć sióstr była heroicznym gestem miłości w obliczu nienawiści, świadectwem wiary w Boga, który pierwszy nas umiłował. Męczennice z Nowogródka w 125-letniej historii Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu stanowią najcenniejszy i niezniszczalny skarb, przykład chrześcijańskiego bohaterstwa i mocy Ducha Świętego, który słabe, zwykłe niewiasty uzdalnia do dawania świadectwa o Chrystusie i ofiarowania życia "za przyjaciół swoich" (J 15, 13).

S. Maria Teresa Górska CSFN

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka