Ogłoszenia Duszpasterskie

Jan Chrzciciel, który przygotowywał drogi dla Pana, sam też musiał długo przygotowywać się na spotkanie z Nim. Pościł, umartwiał się, by w końcu umieć rozpoznać w Jezusie Mesjasza, Baranka Bożego. Ta chwila stała się ukoronowaniem całego jego życia. I my podczas każdej Eucharystii słyszymy słowa Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Patrzymy na Hostię, wiedząc, że to Jezus. Obyśmy umieli sercem zobaczyć i rozpoznać w Nim naszego jedynego Pana i Zbawiciela.
Chrzest w Jordanie - to pierwsze publiczne objawienie Jezusa jako Króla i Zbawcy, a jednocześnie objawienie całej Trójcy Świętej. To początek działalności Jezusa i szczyt działalności Jana Chrzciciela, który pierwszy rozpoznał w Jezusie obiecanego Mesjasza. Jezus zanurza się w wody Jordanu, jak w wody śmierci, przyjmując na siebie nasze grzechy. Niech dzisiejsze święto będzie dla nas okazją do dziękczynienia za dar chrztu, w którym obmyły nas wody życia wiecznego, czyniąc nas dziećmi Bożymi.
Bóg widzi w nas piękno, przeznaczone dla każdego już przed założeniem świata, na które my często pozostajemy ślepi. On ogarnia nas blaskiem swojej prawdy, abyśmy w tym świetle dostrzegli nadzieję naszego powołania. Wszyscy jesteśmy wezwani do świętości, do bycia nieskalanymi przed obliczem Boga. W odpowiedzi na nasz lęk przed własną ciemnością i niemocą Jezus Słowo Ojca przypomina, że żadna ciemność Go nie ogarnie, a my z Jego pełni otrzymujemy łaskę, po łasce, moc dziecięctwa Bożego.
Życie rodzinne to nie sielanka. Widać to w wydarzeniach spotykających Świętą Rodzinę, która zmuszona jest ratować życie Dziecka pospieszną ucieczką do obcego kraju. Jednak Józef i Maryja przyjmują trudy w jedności, we wzajemnym szacunku, znajdują oparcie w sobie nawzajem. Nas także Bóg zachęca dziś do wzajemnej miłości, a znając naszą słabość, także do cierpliwości, do przebaczenia, do pokornego znoszenia jedni drugich. To od nas zależy, czy skupimy się na sobie i swoich racjach, czy na słowie Chrystusa, które wprowadza pokój.
Przygotowujemy się na święto Narodzenia naszego Pana, Jezusa Chrystusa, prawdziwego człowieka z ludzkim rodowodem, a jednocześnie prawdziwego Boga, który powstając z martwych zwyciężył śmierć i grzech. Jego posłannictwo wyraża imię Emmanuel, Bóg z nami. Wiara w Boże wcielenie jest więc nie tylko przyjęciem za pewnik określonej prawdy teologicznej, lecz przekonaniem, że wszechmocny Bóg na zawsze opowiedział się po naszej stronie i że także dziś obdarza łaską i pokojem tych wszystkich, którzy Go szczerze szukają.
Dzisiejsza liturgia wzywa nas do radości z bliskiego przyjścia Zbawiciela, który niesie wybawienie ubogim, chorym, słabym i nieszczęśliwym. To właśnie ich szczęście ma być dla uwięzionego Jana Chrzciciela znakiem, że Jezus jest prawdziwym Mesjaszem. Stawajmy dziś przed Panem nie jako duchowi bogacze, którzy sądzą, że mają dość zasług, aby wymagać od Niego konkretnych łask, lecz jako ubodzy, którzy oczekują Jego przyjścia z wiarą, odwagą i tęsknotą, ciesząc się, że przyjdzie już niebawem, aby okazać nam swoje miłosierdzie.
Maryja Niepokalana, najczystsza Dziewica jaśniejąca świętością, jest wizerunkiem Kościoła, który kiedyś cały będzie święty i nieskalany przed Bożym obliczem. Oddając Jej cześć, wielbimy Boga, który mocą zasług przewidzianej śmierci Jezusa zachował Ją od grzechu, oraz wyznajemy wiarę w to, że także my, grzeszni, staniemy się czyści dzięki tej samej ofierze krzyża. Chwała Maryi jest znakiem, że Bóg naprawdę jest w stanie przemienić serce każdego człowieka, który, jak Ona przy Zwiastowaniu, zechce wypowiedzieć Mu swoje: Tak.
Czy jesteśmy gotowi stanąć przed obliczem Chrystusa? Stawiając to ważne pytanie, liturgia pierwszej niedzieli Adwentu wzywa nas do czuwania, do odrzucania uczynków ciemności, do zaparcia się siebie. Jednocześnie jednak daje nadzieję, że przyjście Pana przyniesie nam nie potępienie i karę, lecz radość, pokój i spełnienie wszystkich naszych tęsknot. Obyśmy uczestnicząc w tej Eucharystii zapragnęli iść z radością na spotkanie Pana drogą nawrócenia, ufni, że na jej końcu czeka nas szczęście, którego zapowiedzią jest Boże Narodzenie.
Król to archaiczne słowo. Kojarzy nam się z bajkami albo z lekcją historii, gdy trudno spamiętać skomplikowane koligacje i daty kolejnych bitew. Jezus jest innym Królem. Nie tylko nie zdobywa, ale nie wybawia nawet sam siebie. Przyszedł, aby dać świadectwo prawdzie (J 18,37). Kiedy zmęczeni naszym zakłamaniem pragniemy wreszcie prawdziwego życia, On uwalnia nas od wszelkiej ułudy grzechu. I wtedy jest Królestwo. Trwa, niewidoczne dla reporterów i komentatorów życia politycznego, bo nie jest z tego świata.
Nie muszą to być od razu straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie, ale czujemy się czasem, jakby nasz świat się zachwiał i uciekł nam spod nóg. To, co miało być trwałe, okazało się kruche, to, w czym pokładaliśmy nadzieję, boleśnie nas zawiodło. Nie wszystko można kupić i nie zawsze wystarcza nasza zaradność i inteligencja. Wiara jest poszukiwaniem prawdziwej trwałości. Jest wytrwałym dążeniem, do Tego, który Trwa.
Strona 1 z 43

Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka