Biskup Edward Dajczak : Kazanie na dziękczynienie za kanonizację Jana Pawła II (tekst i audio)

Napisane przez  Opublikowano w: Wydarzenia

Jesteśmy ludźmi poranka Zmartwychwstania. Nie jesteśmy ludźmi grobu. Jesteśmy ludźmi tego radosnego poranka, a nie ludźmi śmierci. Trzeba się nauczyć przeżywać swoje życie radośnie, z nadzieją, dynamizmem i z tym wewnętrznym szczęściem - jestem uczniem ... Mam wiarę... Może trzeba się zacząć tym cieszyć... Może trzeba tak pięknie, bez pychy, podnieść głowę i powiedzieć: jestem szczęśliwy, mam wiarę...

 

Idźie i pozyskujcie uczniów. By to zrobić, trzeba być świadkiem. Głoszenie Ewangelii nie jest przekazywaniem idei. Głoszenie Ewangelii jest głoszeniem Jezusa Zmartwychwstałego, Tego, który powiedział "Jestem z wami". Głoszenie Ewangelii i jej owocność należy do świadków, do tych, co Zmartwychwstałego spotkali. Uczniowie, którym opowiadali inni, że Pan żyje, wcale nie zmieniali życia, nawet byli przestraszeni, dopóki Go nie dotknęli, dopóki nie spotkali Zmartwychwstałego. Wtedy potrafili wracać, do Jerozolimy, wracać w niebezpieczny świat.



Święty jest tylko Bóg, święty jest On, ale na nasze szczęście wśród uczniów Pana są tacy, którzy pozwalają, by Pan uczynił wszystko co chce. Ta cudowna uległość miłości sprawia, że rodzą się tacy, jak ten nasz ukochany święty - Jan Paweł II.

 

Rozpoczął wielkie uczenie świata: tajemnica człowieka wyjaśnia się w Synu, Słowie Wcielonym. Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca, a nie chce tylko traktować siebie wedle doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych kryteriów, musi ze swoim niepokojem, niepewnością, ze swoim życiem, śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. A potem dopisał w tej pierwszej encyklice: "Głębokie zdumienie nad tajemnicą człowieka nazywa się Ewangelią".

 

Dzisiaj trzeba się trochę zdumieć, miłością Boga, jeszcze raz zdumieć się świadkiem. Podpowiedział nam drogę, tu u nas, w Koszalinie, przyzywając fundament: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. To tutaj wołał, rozpoczął lekcję Dekalogu, mówiąc o tym, że wolność sama nie wystarczy.

 

Dzisiaj już widzimy te próby niesamowite, zdumiewające, w różnego rodzaju gremiach i parlamentach - my teraz przegłosujemy, kim jest człowiek. Jedni przegłosują tak, a drudzy inaczej. W świecie niby wolnym, musisz wbrew własnemu sumieniu, według jakichś układów podnieść rękę, nawet na Boga, bo cię grupa, partia czy ktoś zobowiązuje. Dziwny świat... A sumienie? A wolność, ta prawdziwa? Potem już się podnosi rękę na wszystko i na wszystkich, na człowieka i na rodzinę, na to cudowne miejsce - gdy ktoś z nas miał szczęście mieć dom pełen miłości, to nie tylko teoretycznie to wiemy, my to po prostu wiemy, że to jest fundament.

 

Ojciec Święty Franciszek nam to podpowiedział - spojrzenie nasze, patrzenie, jest bardzo różne. Jeżeli chcemy widzieć dobrze, to trzeba mieć Jezusowe oczy. Jeżeli tego się pozbędziemy, jeżeli nie patrzymy oczami ucznia, mylimy się od razu, na etapie widzenia i ryzykujemy, że zamkniemy życie w jakiejś ideologii.

 

Co zrobił święty papież Jan Paweł II? W Warszawie modlił się, by zstąpił Duch Święty i odnowił ziemię - niezwykły krzyk modlitewny. W Gnieźnie nawoływał, byśmy poszli ku przyszłości - z mocą. W Krakowie mówił o bierzmowaniu dziejów. U nas zaczął: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. To bardzo ważne - żeby miłością pokonać lęk, współczesne teorie, ideologie.

 

Rodzina jest spełnieniem życzenia Boga. To bardzo ważny temat dzisiejszego dnia. Jej piękno i jej moc jest pięknem i mocą życia społeczeństwa. Nie pójdziemy dzisiaj przeciwko komukolwiek. Pójdziemy "za" - za pięknem życia, za cudem rodziny. Wiemy, że Pan stoi po tej stronie, możemy być pewni. Trzeba stanąć po właściwej stronie. Trzeba mieć też siły - jak mówi Ojciec Święty Franciszek - żeby wyjść z murów kościoła, poświęcić trochę czasu i wyśpiewać tym, którzy już zapomnieli co Bóg powiedział. To jest święta powinność, jak się chce być uczniem Jezusa.

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.